Tag: Prześwietna Rada Inków

Złoto Inków w Niedzicy (2)

przez , 15.maj.2017, w Skarby

Machu PicchuTreść testamentu, który w 1946 roku został odnaleziony w archiwum kościoła Św. Krzyża w Krakowie, brzmi następująco:

Ja, Wacław Benesz de Berzeviczy, Baro de Dondangen, przysięgam wobec Męki Pańskiej, Prześwietnej Rady Emisaryuszy Inków i J.O. Strya mego Sebastyana, uczynionych dzisiaj uchwał ostatnich Prześwietnej Rady być kuratorem i rzetelnym wykonawcą. W szczególności obliguję się:

PRIMO: Antonia Inkasa legitime wnuka J.O. Strya mego Sebastyana, sierotę jedną wiosnę liczącą, dla uchronienia go jak i edukacyi przystojnej za swego, wraz z małżonką mą przyjąć, takoż do ksiąg wpisać, jakoż nazwisko nasze, tytuł i splendor rodu mu dać, by tem pewniej pochodzenie rzeczonego Antonia zakryć, a od pościgu i prześladowców uchronić. Takoż obliguję się wydać rzeczonego Antonia na każde wezwanie Prześwietnej Rady Inków, albo Dziada Jego J.O. Sebastyana, uczynione mi koncesye sobie, jako przyrzeczono, zachowując.

SECUNDO: Za obowiązek sobie biorę, gdyby żadne poselstwo rzeczonego Antonia Inkasa nie odebrało, a ten do swych leciech pełen szczęśliwie doszedł, wszystko o krwie i pochodzeniu Jego objaśnić, należny mu testament bez żadnej opieszałości oddać, a wagę testimonium i pieczę nad nim wyłożyć. Szczególnie obliguje się za zamysłem i życzeniem Prześwietnej Rady Antoniowi Inkasowi wiernie wyjawić powierzoną mi w onym jednie celu tajemnicę testamentu Inkasów, jako z trzech wieków i części złączonego. A to jako manu proporia dla pamięci i konfirmacyi pod dyktat zapisuję. Pierwszej od Inkasa Tupaca Amaru w Titicaca, dalej za sprawą Jego Pradziada pod Viga zatopionej i ultimo przez Prześwietną Radę Emisaryuszy Inków złożonych tu nieużytych sum. I tem w razie dojścia do leciech pełnych rzeczonego Antonia tak się obliguję to przedłożyć, by Go częścią tajemnicy, a wielką i słuszną sperandą całości tem łacniej dla testamentu odczytania, a spadku uzyskania do ojczyzny Jego zawieźć. Takoż gdy jechać będzie miał wolę, za obowiązek biorę spod władzy opiekuńczej uwolnić, do drogi dopomóc, jakoż ją i wskazać i expens przystojny dać, a ostrożność o życia i testamentu bezpieczeństwo zalecić.

TERTIO: W razie, co Boże Chroń, śmierci Antonia testamentu nie naruszać, tajemnicy wiernie dochować, a na poselstwo stosowne czekać.

QUARTO: Wolę Prześwietnej Rady szanując, wręczony mi testament jak największą mieć Relikwię, a w pierwszym czasie sposobnym, statim, bez żadnego przetrzymywania, w miejscu Prześwietną Radą upatrzonem, pod ostatnim stopniem pierwszej bramy górnego zamku, a nie kędyś indziej, manu propria ukryć, tajemnicy jak świętości strzec i nawet Samemu Inkasowi Antoniowi tylko wzywyż wymienionej okazyi Jego leciech pełnych zdać, a poszukiwań żadnych na własną rękę nie czynić.

QUINTO: Grób Uminy, Sebastyanowej córki, a Antonia matki, pod basztą kapliczną w czułej mieć opiece, wystawienie Epitaphium do sposobniejszych dni zachowując.

SEXTO: Na czas absencyi Strya mego Sebastyana obliguję się na ostrożnej mieć uwadze, umówiony i przyrzeczony przez Panów Horvathów Paloczayów w zamian za wypożyczone Im sumy, zwrot ongi bezprawnie rodzinie naszej odebranego gniazda naszego, zamku Dunajecz, któren to zamek my Sebastyan i Wacław Berzevicze, jako synów nie posiadający, deklarujemy z krwi naszej pochodzącemu Inkasowi Antoniowi na azyl bezpieczny, a akademiję uciekinierom i wygnańcom z Jego ziemi i rodu zapisać.

SEPTIMO: Takiż dokument drugi, spisany w lingua kiczua podpisać i takoż dotrzymać, a zawierzony mi egzemplarz z największą troską i ostrożnością, a nie w domu, zachowywać.

Zaprzysiężony wobec wzwyż wymienionych Anno Domini 1797
Die 21 Juny w kaplicy na zamku Dunajecz. Wacław Benesz
de Berzeviczy Baro de Dondangen. Manu Propria„.Inkaskie złoto (1)W końcowym akapicie testamentu zawarta jest informacja o sporządzeniu jego kopii w lingua keczua, czyli węzełkowym piśmie kipu. Po sporządzeniu aktu adopcyjnego Wacław zabrał Antoniego do Krumłowa. Niedługo później Sebastian został ranny w trakcie pojedynku o dziewkę w sieni kasztelu frydmańskiego (leśniczówce). Przewieziono go do Krakowa, gdzie po kilku miesiącach zmarł w klasztorze augustianów. Inkas był wychowany na Morawach pod nazwiskiem Antoni Inkas Berzeviczy. Ożenił się z Polką Barbarą Rubinowską, córką oficera napoleońskiego i gospodarzył na Morawach. Został jedynym spadkobiercą skarbu Inków, jednakże nie zajmował się tą tajemnicą, która przyniosła jego rodzinie tyle nieszczęść. Nakazał to też swoim synom i sprawa poszła w zapomnienie (miał dwie córki i dwóch synów).
Antonio zmarł w 1877 roku. Przed śmiercią wezwał do siebie syna Ernesta powierzając tajemnicę pochodzenia i przekazując dokumenty rodzinne z zastrzeżeniem, że są one obłożone swoisty nakazem.

Każdy prawowity potomek Ernesta mógł wiedzieć o istnieniu tych dokumentów, lecz pod żadnym pozorem nie mógł do nich zaglądać z uwagi na zawarte w nich informacje o miejscu ukrycia skarbu Inków, który był obłożony klątwą:
Każdego kto poważy się wyciągnąć rękę po skarb dynastii Inków, spotka śmierć„.
Dokumenty miały pozostawać nienaruszone i przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Pozostało tak aż do XX wieku. Ernest, mieszkał na terenie Galicji gdzie był budowniczym kolei i poszukiwaczem nafty (współpracownikiem Łukasiewicza). Żywo interesował się przeszłością swojego rodu, co spotkało się ze skutecznym sprzeciwem jego żony. Z kolei jego syn Janusz nie zaprzątał sobie głowy dokumentami. Synem Janusza był Andrzeja Benesza pochodzącego z Bochni. W 1934 roku zgłosili się do niego nieznani mu cudzoziemcy chcący odkupić za pokaźną kwotę wszystkie rodzinne dokumenty. Najbardziej zależało im o wiedzy na temat miejsca ukrycia kipu.Niedzicki zamekPierwszy kustosz na zamku w Niedzicy pojawił się w 1945 roku. Udało mu się odnaleźć archiwa Horvathów, w których znajdowały się informacje z okresu pobytu w Niedzicy uciekinierów z Peru. Dzięki tym zapiskom kustosz wpadł na ślad ukrytego tutaj skarbu.
Kilka lat później archiwa zaginęły bez śladu, a kustosza wyłowiono martwego z Dunajca.
Ciekawostką i faktem jest (!), że dosłownie wszystkie archiwa w Polsce, w których można było odnaleźć informacje dotyczące okresu pobytu uciekinierów z Peru na zamku w Niedzicy, zaginęły bez śladu.
Jeszcze w późniejszym okresie, dwie osoby z rodziny Salomonów pochodzących z Węgier, zaczęły prowadzić dziwne i tajemnicze poszukiwania na niedzickim zamku. Niestety dziwnym trafem zginęły podczas podróży w słynnej i pamiętnej katastrofie kolejowej pod Piotrkowem Trybunalskim.

Andrzej Benesz (1918-1976) wiedząc o powiązaniach swojej rodziny z Inkami, przystąpił do poszukiwania dokumentów. W 1946 roku odnalazł testament sporządzony w łacinie, w archiwach kościoła Św. Krzyża, ukryty w okładce mszału. Po przestudiowaniu go znalazł zapis o miejscu ukryciu testamentu Inków sporządzonym w piśmie węzełkowym – kipu. W dawnym Peru kipu sporządzali specjaliści nazywani quipucamayoc.
Po uzyskaniu od władz stosownych pozwoleń na poszukiwania, pod nadzorem żołnierzy WOP, 31 sierpnia 1946 roku na podstawie zawartych w dokumentach informacji znalazł ukryty przed 150 laty przedmiot, pod ostatnim stopniem schodów pierwszej bramy wiodącej na tak zwany górny zamek niedzicki (będący właściwie progiem tej bramy). Była to ołowiana tuba ukryta na głębokości 30 cm, o wymiarach 18×3,5 cm, w której znajdował się pęk rzemieni pokrytych pismem węzełkowym.Andrzej Benesz i kipuRzemienie posiadały 12 końców zaopatrzonych w blaszki z 13-karatowego złota (o łącznej wadze 8 g) z wydrapanymi łacińskimi literami. Blaszki były podzielone na trzy wyraźne grupy, które dotyczyły trzech części testamentu o których mowa w akcie adopcji Antonia w punkcie 2 – skarb Inków ukryto w trzech miejscach: Titicaca, Vigo, Dunajecz. Nazwy te znalazły się na blaszkach.
Poza Andrzejem Beneszem, który sporządził protokół z wydobycia, nikt nie widział niedzickiego znaleziska w oryginale. Wręczył go w Krakowie upełnomocnionym przedstawicielom Ameryki Południowej w celu zabezpieczenia i odczytania, a potem ślad po testamencie Inków miał zaginąć (?).
Gdyby wówczas ktokolwiek potrafił odczytać odnalezione kipu, dowiedziałby się o dokładnej lokalizacji w trzech częściach świata trzech części skarbu Inków.
Pod koniec 1975 roku z Andrzejem Beneszem umawia się na rozmowę Aleksander Rowiński zbierający materiały do swojej książki „Pod klątwą kapłanów” opisującej wątek inkaskiego skarbu w Niedzicy.

Po trzech wstępnych spotkaniach, na wiosnę 1976 roku miało dojść do tego decydującego, podczas którego autorowi miały zostać przekazane bardzo interesujące materiały z archiwum rodowego. Do spotkania tego jednak nie doszło.
Andrzej Benesz poniósł śmierć w wypadku samochodowym pod Kutnem w dniu 26 lutego 1976 roku, zabierając tym samym wiele cennych informacji do grobu. Wydarzenie to przyczyniło się do niejednej spekulacji na temat jego śmierci, począwszy od klątwy inkaskich kapłanów w związku z targnięciem się na kipu i skarb bez zgody rady emisariuszy Inków, po celowe spowodowanie wypadku.
Poszukiwanie pisma kipu i próba jego odczytania w Peru, zakup ruin zamku Tropsztyn i penetrowanie go – wszystko to wskazuje, że Andrzej Benesz wielkim nakładem środków szukał skarbu i z całą pewnością nie ujawnił wszystkich tajemnic zawartych w archiwach rodzinnych. Dlaczego jednak Benesz szukał złota i kosztowności w ruinach Tropsztyna?Inkaskie złotoTrzeba wiedzieć jedno – Inkowie nigdy nie przechowywali kosztowności w miejscu zamieszkania. Zamek Tropsztyn będący wówczas w ruinie, ale umiejscowiony na wyniosłej skale, posiada wewnątrz puste przestrzenie takie jak groty i jaskinie, oddalony jest o pół dnia drogi Dunajcem od Niedzicy i na dodatek tutaj urodził się dziadek Sebastiana Berzeviczego – Ferdynand. Od strony Dunajca robiący imponujące wrażenie, a lustro wody od tamtego czasu (na skutek spiętrzenia wody przez zaporę w Czchowie), podniosło się aż o 14 metrów.
Można uznać to za hipotezy, ale hipotezami nie są takie same wyniki badań trzech niezależnych od siebie radiestetów, które potwierdzają istnienie na głębokości około 14,5 metra skupiska metali i kamieni szlachetnych o znacznych rozmiarach oraz zwojów sznurów z dodatkiem metali (kipu?). Należy tu nadmienić, że dostęp do podziemi zamku, poza udostępnionymi do zwiedzania, podczas prac restauratorskich został zalany kilkuset tonami cementu.

Rodzina po Andrzeju Beneszu nie chce rozmawiać na ten temat, natomiast kategorycznie twierdzi, że oryginał kipu, który odnaleziono w Niedzicy oraz dokumenty rodowe „przechowywane są w cynowych skrzyniach i tkwią ukryte w górach, a wiele z tych rzeczy do dziś jest nie dotkniętych„.
Czy na poszukiwaczy skarbu Inków działa klątwa:
Każdego, kto poważy się wyciągnąć rękę po skarb dynastii Inków, spotka śmierć„?
Wszyscy żołnierze WOP towarzyszący Andrzejowi Beneszowi w ciągu zaledwie kilku lat zginęli tragicznie. Kustosz… Salomonowie… Andrzej Benesz… i wiele innych osób mających związek ze skarbem Inków, badających jego tajemnicę, poszukiwaczy.

( część pierwsza: Złoto Inków w Niedzicy (1) )

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Złoto Inków w Niedzicy (1)

przez , 01.maj.2017, w Skarby

Inkaskie skarbyKażdego kto poważy się wyciągnąć rękę po skarb dynastii Inków, spotka śmierć

16 listopada 1532 roku …
W niedługim czasie po sromotnej porażce Atahualpy, u Francisco Pizarra zjawiają się posłowie Huascara, który zaproponował ogromne ilości złota i srebra w zamian za powrót na tron. Atahualpa dowiedział się o tym i rozkazał tajnym wysłannikom zamordować brata – rozkaz wykonano, Huascar został utopiony. Po zgładzeniu konkurenta Atahualpa za swoją wolność przedstawił propozycję Pizzarowi – największy okup o jakim kiedykolwiek słyszano. Obiecał wypełnienie komnaty o wymiarach 5×6 metrów złotem, do wysokości 2 metrów w ciągu dwóch miesięcy oraz dwa razy tyle srebra. Pizzaro przystał na propozycję, a Indianie zaczęli zwozić najróżniejsze przedmioty ze złota. Niestety Atahualpa przesadził z obietnicą jako inkaski bastard nie uznany przez kapłanów. Jego wątpliwy autorytet po uwięzieniu spadł prawie do zera, co skutkowało skąpym napływem złota i srebra. Obiecał on 400 ton złota, a udało mu się zebrać zaledwie około 5 ton, co zniecierpliwiło Hiszpanów. Pod nieobecność Pizzara oskarżono Atahualpę o podżeganie Indian do buntu i skazano na śmierć przez spalenie.

Ten nie mógł, pogodzić się z taką śmiercią, bowiem wierzył że ponownie powróci na ziemię tylko wtedy, gdy jego ciało zostanie zabalsamowane i posadzone na tronie w świątyni boga Słońca. Oprawcy obiecali mu, że jeżeli przyjmie chrzest to zamiast spalenia zostanie uduszony – Atahualpa wyraził zgodę. Po egzekucji ciało Atahualpy pochowano na cmentarzu w Cejamarce. Następnej nocy Inkowie zabrali ciało z grobu i przenieśli do Quito. Po zgładzeniu Atahualpy do Cejamarki nie zdążały już wozy ze złotem. W ręce Hiszpanów nie dostał się jeden z największych skarbów – ogromny złoty łańcuch (210 metrów długości) wykuty na rozkaz króla Huayna Capac na cześć narodzin pierworodnego syna.
18 czerwca 1533 roku Hiszpanie podzielili się okupem w Cejamarce. Jeden z najwyższych dostojników inkaskich powiedział:
„Zdobyliście jedno ziarno, a straciliście całe pole pszenicy”.
Co stało się ze skarbem Inków? Skarb podzielono na trzy części i ukryto go w trzech różnych miejscach świata. Oto ciąg dalszy jego historii.Skarb InkówW XVIII wieku na Podolu mieszkała szlachecka rodzina Berzeviczych spokrewniona z potężnym węgierskim rodem, która ufundowała zamek w Niedzicy.
Sebastian Berzeviczy (1698-1797) po przeżyciu nieszczęśliwej miłości do córki bogatego sąsiada, by zapomnieć o zawodzie miłosnym, postanowił wyruszyć na wschód i zająć się wojennym rzemiosłem. Znany był jako awanturnik i niespokojny duch imający się różnych zajęć. Po różnych burzliwych perypetiach trafił do Indii walcząc w powstaniu u boku Sipajów przeciwko angielskim kolonizatorom. Z garstką Sipajów opanował jeden z okrętów floty królewskiej i walczył przeciwko królowi angielskiemu. Następnie zaciągnął się pod banderę hiszpańską i zajął korsarstwem, a to pozwoliło mu dotrzeć do Ameryki Południowej – od dwóch wieków zamorskiej prowincji kolonizowanej przez Hiszpanów. Tam otrzymał stanowisko w administracji hiszpańskiej. Jego zainteresowania zaczęły kierować się ku oryginalnej kulturze miejscowych Indian.

W Peru poznał Runtu – córkę rozgromionego inkaskiego rodu książęcego (peruwiańskiego państwa Tawantinsuyu), a następnie ożenił się z nią. Z tego związku narodziło się jedno dziecko, córka o imieniu Umina.
Równocześnie Inkowie przeżywają swój pogrom przez najeźdźców, kolejne ich powstania są brutalnie tłumione. Powstanie, które wybuchło w 1781 roku, skończyło się krwawym pogromem Inków, a wódz powstania Tupac Amaru z rodu Atahualpy został podstępnie zwabiony do Cuzco, pod pretekstem podpisania układu pokojowego i stracony. Po jego śmierci jedynym pretendentem do inkaskiego tronu został jego bratanek Andreas Tupac Amaru II. Andreas ożenił się z córką Sebastiana, Uminą Berzaviczy. Wyczuwając nadchodzącą klęskę powstania Inków, Sebastian wraz z rodziną i kilkoma Indianami postanawia uciec do Włoch. Pozostałości wielowiekowego skarbu Inków zostają rozbite na mniejsze części i ukryte w wodach jeziora Titicaca oraz głębinach zatoki Vigo u wybrzeży Hiszpanii, a część Sebastian zabiera ze sobą.InkaJednakże rodzina Sebastiana nie zaznała spokoju także we Włoszech – w 1797 roku w niewyjaśnionych okolicznościach został zasztyletowany Andreas Tupac Amaru, w związku z czym, w obawie o swoje życie, życie Uminy i jej jednorocznego syna Inkasa, ciągle prześladowanych przez hiszpańską inkwizycję, Sebastian podjął decyzję o ucieczce na Węgry. Mając do dyspozycji kilka powozów i furmanek, stworzyli niewielki orszak załadowany trzecią częścią złotego skarbu Inków.
Wykorzystując protekcję przypadkowo poznanego na audiencji u papieża przeora klasztoru augustianów w Krakowie, przybywa na zamek w Niedzicy, który był we władaniu hrabiego Horvatha de Paloczy. Berzeviczy chciał wykupić pradziadowską warownię ale do całkowitego sfinalizowania sprawy nie doszło – Horvath przyjął tylko sztukę inkaskiego złota pochodzącego z części skarbu jako zadatek.

Podczas pobytu na zamku pewnego dnia Umina zachorowała, a Sebastian został zaproszony przez włodarzy zamku na polowanie. Nie wiadomo czy było to dziełem przypadku czy też zaplanowanego spisu (podtrucie Uminy?) – podczas nieobecności Sebastiana na zamek wtargnęli zamaskowani wysłannicy hiszpańskiej inkwizycji ścigający potomków inkaskiego rodu królewskiego, którzy zasztyletowali Uminę. Szukali również syna Uminy, Inkasa, lecz służba zamkowa w ostatniej chwili zdołała go ukryć.

Umina, zgodnie z wolą zrozpaczonego ojca, została pochowana w srebrnej trumnie w jednym z pomieszczeń w podziemiach zamku, pod basztą kapliczną. Obok jej sarkofagu została złożona część inkaskiego skarbu. Naocznym świadkiem sarkofagu ze srebrną trumną i złożonym skarbem był zamkowy furman Jakub Biały. Trafił do podziemnego pomieszczenia gdy po skończonym dniu pracy odprowadzał kobiety ze służby do ich pokoi. Wracając do własnej izby przez przypadek zaszedł do jednego z pomieszczeń, w którym zobaczył srebrną trumnę z ciałem kobiety z krwawą plamą na piersi. Wszędzie dookoła leżało zaś mnóstwo kosztowności.
Gdy wyszło na jaw, że Umina nie była katoliczką, pochówkowi temu sprzeciwił się hrabia Horvath de Paloczy. Sebastian Berzeviczy ponownie musiał pogrzebać ciało ukochanej córki. Srebrną trumnę z ciałem Uminy oraz złożony inkaski skarb, zabrano z zamkowych podziemi i złożono gdzieś na polach w okolicy Sromowiec.Czorsztyn i NiedzicaDo chwili obecnej spekuluje się o miejscu ukrycia inkaskiego skarbu w okolicach Niedzicy. Zakłada się ukrycie go na terenie zamku – zamurowaniu w podziemiach lub złożeniu w zamku dolnym wybudowanym z fundacji Sebastiana Berzeviczego. Mówi się też o Zielonem – to miejsce na prawym brzegu Dunajca wśród prostopadłych wapiennych skał (nieopodal zamku), gdzie góral z Kłuszkowic znalazł dobrze zamaskowane kosztowności, w tym złote blaszki kształtem przypominające listki. Po śmierci Sebastiana proboszcz z Niedzicy chodził w tamte okolice po złote listki i przyozdabiał nimi kościół.
Należy zwrócić tutaj uwagę, że kipu było wyposażone w złote blaszki-listki, a w państwie Inków powszechnie występowało złoto tak uformowane.
Za kolejne miejsce ukrycia skarbu uważa się podziemne groty połączone starymi sztolniami rud miedzi, które rozciągały się od zamku w Niedzicy do zamku w Landeku.

Georgius Buchnolz, pastor z Łomnicy Wielkiej, tak opisuje je w 1719 roku:
„Chciałbym tutaj złożyć doniesienie z jaskini (…) Są tutaj w górach w ostatnich sztolniach miedzianych, między Landekiem a niedzickim zamkiem jaskinie jeszcze większe (…) niedaleko jedna od drugiej. Nie udało się jeszcze dotrzeć do końca jaskini, idąc ze świecą za pół węgierskiego florena, która wypala się całkowicie, wzdłuż jaskini jak pięknej dawniej, wysokiej i suchej piwnicy. I wciąż nie widać końca. Na drogę powrotną trzeba znowu pół dnia (…) W innych jaskiniach był przed kilku laty pan Berzeviczy, znalazł tam kości niedźwiedzi jaskiniowych (…)
Trzecia grota nazywa się Baranya-djra, ponieważ w tej jaskini w czasie wojny ukrywali owczarze kilka tysięcy owiec i wiele fur siana nazbierali, nie znalazł ich żaden wojownik – bezpiecznie tam przetrwały, bez wątpienia jest tam także woda”.Złoto Inków w jaskiniByć może właśnie w tych grotach spoczywa po dziś dzień nie odkryte ciało Uminy w srebrnej trumnie. Interesującym jest fakt, że obecnie lokalizacja większości z tych podziemnych grot i sztolni rud miedzi jest nieznana.
Pojawia się również wątek żołnierzy radzieckich, którzy w 1945 roku, z zamku w Niedzicy wywozili dwa wozy załadowane wyrobami z porcelany oraz kilka wozów z kuframi o nie znanej zawartości. Ponieważ żołnierze byli pijani, zorganizowali sobie wyścigi wozami, a te runęły wraz z ładunkiem do Dunajca u podnóża Niedzicy i potopiły się.

Po tragicznym wydarzeniu sprawą pierwszej wagi dla Sebastiana staje się ustrzeżenie wnuka przed eksterminacją.
Na zamek w Niedzicy przyjeżdża bratanek Sebastiana – Wacław Benesz Berzeviczy Baron de Doridangen, człowiek żonaty choć bezdzietny, właściciel zamku Krumłów na Morawach.
Również dziwnym zbiegiem okoliczności na zamku pojawiła się także delegacja Prześwietnej Rady Inków.
21 czerwca 1797 roku, w dniu najważniejszego dla Inków święta – Święta Słońca, w ich obecności zostaje spisany akt adopcji jednorocznego syna Uminy (wnuka Sebastiana Berzeviczego) – Inkasa, przez Wacława Benesza Berzewiczy i akt zaprzysiężenia wobec Boga i Wielkiego Viracochy, Sapa Inca.
Treść testamentu, który w 1946 roku został odnaleziony w archiwum kościoła Św. Krzyża w Krakowie, brzmi następująco:

„Ja, Wacław Benesz de Berzeviczy, Baro de Dondangen, przysięgam wobec Męki Pańskiej, Prześwietnej Rady Emisaryuszy Inków i J.O. Strya mego Sebastyana, uczynionych dzisiaj uchwał ostatnich Prześwietnej Rady być kuratorem i rzetelnym wykonawcą. W szczególności obliguję się:

… ciąg dalszy w części drugiej: „Złoto Inków w Niedzicy (2)”

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...