Tag: Pieniny

Koci Zamek w Szaflarach

przez , 01.gru.2017, w Ciekawe miejsca

Koci Zamek na Szaflarskiej SkaleSzaflary to 3-tysięczna wieś położona na Podhalu, 7 km na południe od Nowego Targu (przy drodze krajowej numer 47 „zakopiance”), na pograniczu dwóch regionów geograficznych – Kotliny Nowotarskiej i Pogórza Bukowińskiego. Znana jest głównie z kompleksu basenów termalnych o powierzchni prawie 1000 m2 zasilanych wodą termalną z miejscowego odwiertu.
Pierwsze wzmianki o Szaflarach pochodzą z początku XIII wieku, kiedy to powstaje gród obronny.
Około 1234 roku Teodor Gryfita otrzymał pozwolenie od Henryka Brodatego na sprowadzanie kolonistów niemieckich.
Udokumentowana wzmianka o wsi pochodzi zaś z 1328 roku.

Niestety nie zachował się akt lokacyjny osady, a jedynie tak zwany przywilej Piotra ze Słupi, kasztelana zamku Dunajeckiego (Szaflarskiego) z 1338 roku. Do 1335 roku sołectwo szaflarskie ze wsią należało do zakonu cystersów. Później na przełomie wieków kolejno zmieniali się właściciele Szaflar. Na przykład w latach 90-tych XV wieku sołectwo było w rękach Miklasza (rajcy miasta Kleparza), a potem w użytkowaniu plebejskiej rodziny Szaflarskich.
Nieopodal stacji kolejowej, na samotnej wapiennej skale wznoszącej się wysoko nad doliną Białego Dunajca, nazywanej Szaflarską Skałką 650 m n.p.m., na przełomie XIII/XIV wieku wybudowany zostaje zamek, który z czasem przybrał nazwę „Kociego Zamku”.1907rok Koci Zamek od północyWapienna skała należy do Pienińskiego Pasa Skałkowego, a na jej szczycie znajduje się płaski majdan o powierzchni około 7 arów. To właśnie na nim, pierwotnie w XI wieku (w oparciu o dane archeologiczne) powstał kamienno-drewniany gródek stożkowaty, a następnie około 1245 roku podjęto decyzję o wzniesieniu drewnianego gródka. Budowy najprawdopodobniej dokonali cystersi ludźmierscy, ponieważ w XIII i XIV wieku gródek wraz z wsią Szaflary należał do opactwa cystersów ludźmiersko-szczyrzyckich. Inne źródła za budowniczych wskazują potomkowów wojewody krakowskiego Teodora Gryfity.
W 1380 roku, za panowania Ludwika Węgierskiego, gródek został włączony wraz z wsią do dóbr królewskich.

W pierwszej połowie XIV wieku drewniany gródek zostaje przebudowany na zamek. Wzmianki o zamku pojawiają się w dokumentach z początków panowania Kazimierza Wielkiego – w 1334 roku wspomniany jest „nowy zamek” (castrum novum) w Szaflarach. Na dokumencie z 1338 roku figuruje między innymi podpis Piotra ze Słupi (Petrus de Slupi), kasztelana zamku szaflarskiego.
Zamek wybudowano na szczytowym spłaszczeniu skały o wymiarach około 20×30 metrów. Szaflarska Skałka, na której się znajdował, od północy i wschodu kończy się urwiskiem, natomiast zbocza południowe i zachodnie są łagodne. Był konstrukcją murowano-drewnianą otoczoną murem obwodowym o trzech bokach prostych i jednym boku zaokrąglonym.Plan Kociego ZamkuSwego czasu wysnuto przypuszczenie, że około 1474 roku Piotr Komorowski dodatkowo wzmocnił zamek kamiennym wałem zaporowym. W tym też okresie droga do zamku prowadziła przez drewniany most i barbakan.
Skąd właściwie wzięła się nazwa „Koci Zamek”? Znaczenie tej bardzo starej nazwy nie ma nic wspólnego z kotami, jak większości osób może nasuwać się tego typu skojarzenie. Po części nawiązuje do innowierców, a zwłaszcza do czeskich husytów. Pochodzenie tej nazwy wyjaśnia między innymi podanie ludowe z Piwnicznej:
Na Kotczym Zamku we dnie niemiło, a w nocy straszno. Jesienią i na wiosnę spod Skałki, na której koci zamek, i z paryji kamiennej, w noc ciemną po północku, wyjeżdżają wozy jakieś, bryki ciężkie. Pędzą wprost, ku Popradowi, i po spadzistości zjeżdżają w rzekę prosto w wir (…)„.

Źródłosłowie „koci zamek” pochodzi od słowa „kocz” lub „kotczy”, jak nazywano dawniej wóz – od koczenia czyli toczenia się (wozów husyckich).
„Kocie” lub „Kotcze Zamki” były miejscami po obozowiskach husytów umacnianych wozami, którzy przenikali na ziemie polskie. Takie warowne obozy chronione przez połączone wozy, zakładano nie na szczytach gór, ale na wysoczyznach gdzie można było wozami dojechać. Zatem „Kocimi Zamkami” zostały nazwane niektóre miejsca będące niezbyt wysokimi i rozległymi wzniesieniami, o dość regularnych formach. Owe wzniesienia z reguły znajdują się na niezbyt wysokich i już rozleglejszych wzgórzach – na działach, skąd horyzont jest zawsze rozległy, widoczność dobra. Kocie zamki znajdują się zawsze w pobliżu ważniejszych dróg, obecnie istniejących lub dawnych.Szaflary Koci ZamekW 1380 roku, za panowania Ludwika Węgierskiego, opat klasztoru cystersów w Szczyrzycu wydzierżawił zamek w Szaflarach Żydowi nawróconemu na chrześcijaństwo, który założył w nim mennicę bijącą srebrne monety. Żyd mincerz z czasem zaczął je fałszować, bijąc je z niepełnowartościowego stopu, a „zaoszczędzone” w ten sposób srebro przywłaszczał sobie.
Ludwik Węgierski niechybnie położył kres temu procederowi. Na jego rozkaz wojsko zdobyło i zajęło zamek, Żyd został pojmany i za oszustwo stracony w Nowym Targu. Kolejnym rozkazem zamek został zniszczony przez podpalenie. „Zaoszczędzonego” przez Żyda srebra, ukrytego na zamku lub w jego okolicy, do chwili obecnej nie udało się odnaleźć.

Po włączeniu Szaflar do dóbr królewskich nastąpiła odbudowa zamku w latach 1470-1480. Wówczas to, w 1474 roku, za panowania Kazimierza Jagiellończyka, zamek zostaje przekazany w dzierżawę Piotrowi Komorowskiemu (herbu Korczak), a już trzy lata później, w 1477 roku, odebrany za sprzyjanie królowi węgierskiemu Maciejowi Korwinowi.
Natychmiast zostaje opanowany przez wojska królewskie pod dowództwem starosty krakowskiego Jakuba z Dębna. Po opanowaniu zamku Kazimierz Jagiellończyk przekazuje go Markowi Ratoldowi, który miał na nim zapisaną od króla należność pieniężną. W tym okresie w dokumentach źródłowych pojawia się nazwa „fortalicja Szaflary” (fortalitium Schaflari).1907rok Koci Zamek od południaZamek został opuszczony najprawdopodobniej w pierwszej połowie XVI wieku, popadając w ruinę, poprzez rozbiórkę – pozyskiwanie materiału budowlanego przez okolicznych chłopów i kolejny pożar. Według niektórych źródeł był w zupełnej ruinie już przed 1505 rokiem.
Obecnie sam zamek już nie istnieje, ale zachowały się po nim widoczne w terenie ślady. Między innymi zachowała się (jedynie) część fundamentów muru obwodowego z początku XIV wieku (na plateau) oraz resztki wału usytuowanego od strony południowej. Jeszcze w ubiegłym wieku, w ścianach skały łamano kamień do wypalania wapna w pobliskim wapienniku.

W trakcie II wojny światowej na terenie Kociego Zamku stacjonowały oddziały wojsk niemieckich. W 1942 roku na stanowisku po Kocim Zamku, z ramienia niemieckich władz okupacyjnych Generalnego Gubernatorstwa, a w szczególności dużego zainteresowania gauleitera Hansa Franka, przeprowadzono badania archeologiczne. W wyniku wykonanych wówczas przekopów udało się odsłonić warstwy kulturowe potwierdzające średniowieczny rodowód obiektu. Pozyskano również materiał ceramiczny oraz inne zabytki ruchome.
Prawdopodobnie owe prace archeologiczne miały również na celu odnalezienie dużych ilości srebra ukrytego przez Żyda – mincerza.Koci Zamek w Szaflarach (1)Teren zamku jest częściowo zabudowany. Od lat 90-tych XX wieku na Szaflarskiej Skałce stoi odrestaurowany „zamek” w postaci willi z czterospadowym dachem mansardowym zwieńczonym wieżyczką.
Całość otoczona jest wysokim kamiennym murem i metalowym ogrodzeniem. Partia szczytowa obecnie nie jest dostępna dla zwiedzających – całość z zabudową stanowi teren prywatny.
Odrestaurowany ćwierć wieku temu „Koci Zamek” nawiązuje do istniejącej w tym miejscu przed 100-laty innej budowli. Jest ona uwidoczniona na zdjęciach w Tygodniku Ilustrowanym z 1907 roku (czarno-białe zdjęcia).
W niektórych opracowaniach spotyka się błędną lokalizację zamku – zamiast Szaflarskiej Skałki wskazuje się pobliską górę Ranyzberg (Raniszberg) 736 m n.p.m.

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Flisz podhalański

przez , 15.cze.2017, w Galimatias

Flisz podhalański w Rabie WyżnejFliszem nazywa się zespół skał terygenicznych cechujący się wielokrotną cyklicznością, w którym klasyczny cykl, tak zwaną sekwencję Boumy, rozpoczyna zlepieniec, nad nim zalega piaskowiec, następnie mułowiec, a najwyżej w profilu iłowiec. Flisz powstaje na skutek schodzenia po stoku kontynentalnym podwodnych prądów zawiesinowych i osuwisk oraz segregowania grawitacyjnego ziaren w czasie tego transportu. Prawie zawsze tworzył się w głębokim basenie morskim, u podnóża stoku kontynentalnego, jednakże znane są również sekwencje fliszowe w głębokich jeziorach.
Dawna definicja fliszu mówiła o serii osadów morskich powstających w wyniku wypełnienia geosynkliny, na krótko przed orogenezą.

To właśnie ze skał fliszowych zbudowane są między innymi zewnętrzne pasma Karpat – Karpaty Zewnętrzne, zwane także Karpatami fliszowymi – tak zwany flisz karpacki.
Ze względu na oddalenie od obszaru źródłowego materiału detrytycznego wyróżnia się: flisz bliski (proksymalny) i flisz daleki (dystalny), a ze względu na skład petrograficzny: flisz normalny, flisz daleki piaszczysty i flisz dziki.
Fliszem karpackim określa się regionalnie występujący flisz, składający się z serii naprzemianlegle ułożonych warstw skał osadowych morskiego pochodzenia, złożonych z ławic i warstw zalegających na sobie na przemian.

Skały te powstały na dnie mórz wskutek działalności tak zwanych prądów zawiesinowych, które doprowadziły do charakterystycznego, frakcjonalnego uwarstwienia. Uwarstwienie frakcjonalne fliszu charakteryzuje się nagromadzeniem grubego materiału skalnego w obrębie spągu warstwy i stopniowe przechodzenie w materiał coraz drobniejszy, aż do osadów ilastych w obrębie stropu danej warstwy.
W skład fliszu karpackiego wchodzi siedem budujących go skał:Flisz Rabska Góra- zlepieńce (grubookruchowa, lita skała osadowa o różnych barwach, składającą się z ziaren żwiru spojonych lepiszczem. W jego skład wchodzą głównie obtoczone okruchy skał, czym różni się od brekcji. Zlepieńce, podobnie jak żwiry, mogą być polimiktyczne, zawierające wiele różnych rodzajów otoczaków lub oligomiktyczne – ubogie lub zubożałe. Bardzo często występują wraz z piaskowcami tworząc pospolite przejścia: zlepieniec – zlepieniec piaszczysty – piaskowiec zlepieńcowaty – piaskowiec);

- piaskowce (zwięzła, zwykle drobnoziarnista skała osadowa, powstająca w wyniku lityfikacji (cementacji) piasku pochodzącego z wietrzenia skał za pomocą spoiwa. W jego skład wchodzą: jako szkielet ziarnowy kwarc, ortoklaz, mikroklin, plagioklazy, muskowit, biotyt, minerały ciężkie, glaukonit, okruchy skał, szczątki organiczne. Spoiwo może być kwarcowe, ilaste, żelaziste lub kalcytowe. Z Małopolski znany jest piaskowiec arkozowy, bogaty w skalenie, zazwyczaj szary, różowy lub czerwonawy);

- mułowce (zwięzła skała okruchowa, będąca zlityfikowanym (scementowanym) mułem. Złożona głównie z ziaren kwarcu, łyszczyków, skaleni, minerałów węglanowych i ilastych. W Polsce na powierzchni występuje między innymi w seriach osadowych karbonu, permu, kredy górnej, jako skała płonna w zagłębiach węglowych oraz często wśród różnowiekowych utworów górotwórczych południowej Polski. Słabo zmetamorfizowane tak zwane metamułowce występują w górskich seriach metamorficznych – metamorfikach);

- iłowce (rodzaj niezłupkowaconej skały osadowej w postaci skonsolidowanego iłu, o szarej barwie, frakcji/strukturze iłowej, bezładnej teksturze, której głównym składnikiem mineralnym jest kwarc, a pozostałymi minerały ilaste i okruchy, zlityfikowane ilastym spoiwem);Uławicowienie fliszu- łupki (szeroka grupa skał wykazujących dobrą łupkowatość. Nazwa stosowana jest zarówno jako określenie dotyczące skał metamorficznych (łupek metamorficzny, łupek krystaliczny), jak i skał osadowych o podobnym wyglądzie (łupek osadowy). Łupek jest skałą o zróżnicowanym składzie z charakterystyczną teksturą łupkową. Tekstura łupków osadowych jest spowodowana pierwotnym uwarstwieniem sedymentacyjnym lub wtórnym złupkowaceniem. Łupki klasyfikuje się ze względu na pochodzenie, skład mineralny, zastosowanie, szczególne właściwości lub miejsce występowania);

- rogowce (osadowe skały krzemionkowe tworzące warstwy, pochodzenia chemicznego, występującymi w postaci warstw o niewielkiej grubości. Zbudowane są z krzemionki o strukturze bezpostaciowej lub skrytokrystalicznej, najczęściej w postaci chalcedonu. Są skałami zwięzłymi i twardymi, barwy szarej lub brunatnej. W Polsce występują głównie na obszarze fliszu karpackiego i w miejscach masywów skał osadowych przedczwartorzędowych);

- margle (skały osadowe, przeważnie szarej barwy, składające się z węglanów wapnia lub magnezu i minerałów ilastych. Powstają w zbiornikach morskich lub jeziornych, w wyniku nagromadzenia się dużych ich ilości (węglanów z domieszką substancji ilastych). Stanowią formację przejściową pomiędzy skałami węglanowymi a ilastymi. Cechą charakterystyczną jest słaby, nieprzyjemny zapach. Ze względu na proporcje zawartości węglanów i minerałów ilastych rozróżnia się iłowiec marglisty, margiel ilasty, margiel i wapień marglisty).
Rogowce i margle występują we fliszu rzadziej niż reszta wymienionych skał.Flisz podhalańskiProces powstawania fliszu karpackiego trwał wiele milionów lat. Teren dzisiejszych Karpat przykrywały wody przybrzeżnego morza Tetydy, na dnie którego osadzał się w formie charakterystycznych warstw, materiał znoszony przez wody z pobliskiego lądu. Następnie nagromadzony, zdiagenezowany materiał skalny uległ sfałdowaniu, nasunięciu ku północnemu zachodowi, północy, północnemu wschodowi i wschodowi w formie płaszczowin i wypiętrzeniu.
Z fliszu karpackiego zbudowane są nie tylko Karpaty Zewnętrzne. Osadami fliszowymi wypełnione są również doliny otaczające Tatry: Orawa, Podhale wraz z Kotliną Zakopiańską i Gubałówką (tak zwany flisz podhalański) oraz Liptów i Spisz.

Flisz podhalański, będący odmianą fliszu karpackiego, powstał w najwyższym eocenie i oligocenie, po sfałdowaniu i częściowym wypiętrzeniu Tatr. Z fliszu podhalańskiego zbudowane są: Rów Podtatrzański (Rów Zakopiański z Kotliną Zakopiańską), Pogórze Spisko – Gubałowskie, Kotlina Orawsko – Nowotarska, Obniżenie Liptowsko – Spiskie (Kotlina Liptowska i Kotlina Popradzka).
Flisz podhalański dzieli się na następujące warstwy, korelowane w otworach wiertniczych przy pomocy charakterystycznych poziomów litologicznych (od najmłodszych do najstarszych):

- warstwy ostryskie – to seria skał osadowych, okruchowych, morskiego pochodzenia, głównie piaskowców, mułowców i iłowców, a także łupków, występujących w środkowej części synklinorium podhalańskiego (opisane zostały z rejonu Ostrysza). Reprezentują one flisz piaskowcowy – flisz normalny, w którym przeważają piaskowce, a łupki występują w niewielkich ilościach. Ich wiek oceniany jest na oligocen. Warstwy ostryskie są reprezentowane przez flisz piaskowcowy;Wapień we fliszu podhalańskim- warstwy chochołowskie – to seria skał osadowych, okruchowych, morskiego pochodzenia, głównie piaskowców, mułowców i iłowców oraz łupków. Warstwy chochołowskie występują w środkowej części (centralnej) synklinorium podhalańskiego. Najokazalej odsłaniają się w okolicach Chochołowa, na północ od Gubałówki oraz w rejonie Kacwina. Piaskowce i łupki występują w podobnych proporcjach. W piaskowcach widoczne są pełne sekwencje turbidytowe z występującymi w nich dość licznymi wkładkami tufitowymi. Ich wiek oceniany jest na oligocen. Warstwy chochołowskie reprezentują flisz piaskowcowo – łupkowy i łupkowo – piaskowcowy, flisz normalny;

- warstwy zakopiańskie – to seria skał osadowych, okruchowych, morskiego pochodzenia, głównie piaskowców, łupków oraz mułowców i iłowców. Warstwy zakopiańskie występują w południowej części synklinorium podhalańskiego, w Kotlinie Zakopiańskiej i ogólniej w Rowie Podtatrzańskim. Zalegają na eoceńskich wapieniach numulitowych, z którymi łączy je stopniowe przejście. Ich wiek oceniany jest na dolny oligocen. Przeważają w nich łupki ilaste, często laminowane. W dolnej części spotyka się nieliczne warstwy zlepieńców i piaskowców z redeponowanymi dużymi otwornicami wieku eoceńskiego. W górnej części rośnie zawartość piaskowców, odnotowano też pojedyncze warstewki tufitowe. Miąższość warstw zakopiańskich jest szacowana na około 1000 metrów. Występujące w północnej części synklinorium podhalańskiego warstwy szaflarsko – maruszyńskie są prawdopodobnie nieco starsze od warstw zakopiańskich, które mogą odpowiadać ich górnej części. Warstwy zakopiańskie reprezentują flisz łupkowy i piaskowcowo – łupkowy;Flisz w Rabie Wyżnej- warstwy szaflarskie / szaflarsko – maruszyńskie, to seria naprzemianlegle ułożonych warstw skał osadowych morskiego pochodzenia, składająca się z zalegających na przemian ławic i warstw zlepieńców, piaskowców, mułowców oraz iłowców. Powstała na dnie morza wskutek działalności tak zwanych prądów zawiesinowych, które doprowadziły do charakterystycznego, frakcjonalnego uwarstwienia. Warstwy szaflarsko – maruszyńskie są najniższą częścią fliszu podhalańskiego. Powstały prawdopodobnie na przełomie górnego eocenu i oligocenu oraz w dolnym oligocenie. Występują w nich liczne ławice piaskowców gruboziarnistych i zlepieńców. W piaskowcach widoczne są pełne sekwencje turbidytowe. Występują w północnej części synklinorium podhalańskiego. Ich granica z Pienińskim Pasem Skałkowym jest tektoniczna. Warstwy szaflarsko – maruszyńskie reprezentują flisz zlepieńcowo – piaskowcowo – łupkowy, inaczej zwanym fliszem proksymalnym.

Flisz generalnie jest ubogi w skamieniałości. Skamieniałości fliszowe należą do rzadkości i są reprezentowane przede wszystkim przez mikrofaunę, na przykład przez otwornice i ichnofosylie, a także bardzo liczne miejscami skamieniałości śladowe. Jedynie w rejonie Jasła – Birczy, w obrębie oligoceńskich łupków menilitowych i warstw jasielskich, występuje bogata fauna kopalna, obejmująca liczne gatunki ryb, rzadkie czworonogi oraz ptaki (na przykład z rodzaju Jamna i Eurotrochilus noniewiczi), w warstwach zakopiańskich duże otwornice.

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Złoto Inków w Niedzicy (2)

przez , 15.maj.2017, w Skarby

Machu PicchuTreść testamentu, który w 1946 roku został odnaleziony w archiwum kościoła Św. Krzyża w Krakowie, brzmi następująco:

Ja, Wacław Benesz de Berzeviczy, Baro de Dondangen, przysięgam wobec Męki Pańskiej, Prześwietnej Rady Emisaryuszy Inków i J.O. Strya mego Sebastyana, uczynionych dzisiaj uchwał ostatnich Prześwietnej Rady być kuratorem i rzetelnym wykonawcą. W szczególności obliguję się:

PRIMO: Antonia Inkasa legitime wnuka J.O. Strya mego Sebastyana, sierotę jedną wiosnę liczącą, dla uchronienia go jak i edukacyi przystojnej za swego, wraz z małżonką mą przyjąć, takoż do ksiąg wpisać, jakoż nazwisko nasze, tytuł i splendor rodu mu dać, by tem pewniej pochodzenie rzeczonego Antonia zakryć, a od pościgu i prześladowców uchronić. Takoż obliguję się wydać rzeczonego Antonia na każde wezwanie Prześwietnej Rady Inków, albo Dziada Jego J.O. Sebastyana, uczynione mi koncesye sobie, jako przyrzeczono, zachowując.

SECUNDO: Za obowiązek sobie biorę, gdyby żadne poselstwo rzeczonego Antonia Inkasa nie odebrało, a ten do swych leciech pełen szczęśliwie doszedł, wszystko o krwie i pochodzeniu Jego objaśnić, należny mu testament bez żadnej opieszałości oddać, a wagę testimonium i pieczę nad nim wyłożyć. Szczególnie obliguje się za zamysłem i życzeniem Prześwietnej Rady Antoniowi Inkasowi wiernie wyjawić powierzoną mi w onym jednie celu tajemnicę testamentu Inkasów, jako z trzech wieków i części złączonego. A to jako manu proporia dla pamięci i konfirmacyi pod dyktat zapisuję. Pierwszej od Inkasa Tupaca Amaru w Titicaca, dalej za sprawą Jego Pradziada pod Viga zatopionej i ultimo przez Prześwietną Radę Emisaryuszy Inków złożonych tu nieużytych sum. I tem w razie dojścia do leciech pełnych rzeczonego Antonia tak się obliguję to przedłożyć, by Go częścią tajemnicy, a wielką i słuszną sperandą całości tem łacniej dla testamentu odczytania, a spadku uzyskania do ojczyzny Jego zawieźć. Takoż gdy jechać będzie miał wolę, za obowiązek biorę spod władzy opiekuńczej uwolnić, do drogi dopomóc, jakoż ją i wskazać i expens przystojny dać, a ostrożność o życia i testamentu bezpieczeństwo zalecić.

TERTIO: W razie, co Boże Chroń, śmierci Antonia testamentu nie naruszać, tajemnicy wiernie dochować, a na poselstwo stosowne czekać.

QUARTO: Wolę Prześwietnej Rady szanując, wręczony mi testament jak największą mieć Relikwię, a w pierwszym czasie sposobnym, statim, bez żadnego przetrzymywania, w miejscu Prześwietną Radą upatrzonem, pod ostatnim stopniem pierwszej bramy górnego zamku, a nie kędyś indziej, manu propria ukryć, tajemnicy jak świętości strzec i nawet Samemu Inkasowi Antoniowi tylko wzywyż wymienionej okazyi Jego leciech pełnych zdać, a poszukiwań żadnych na własną rękę nie czynić.

QUINTO: Grób Uminy, Sebastyanowej córki, a Antonia matki, pod basztą kapliczną w czułej mieć opiece, wystawienie Epitaphium do sposobniejszych dni zachowując.

SEXTO: Na czas absencyi Strya mego Sebastyana obliguję się na ostrożnej mieć uwadze, umówiony i przyrzeczony przez Panów Horvathów Paloczayów w zamian za wypożyczone Im sumy, zwrot ongi bezprawnie rodzinie naszej odebranego gniazda naszego, zamku Dunajecz, któren to zamek my Sebastyan i Wacław Berzevicze, jako synów nie posiadający, deklarujemy z krwi naszej pochodzącemu Inkasowi Antoniowi na azyl bezpieczny, a akademiję uciekinierom i wygnańcom z Jego ziemi i rodu zapisać.

SEPTIMO: Takiż dokument drugi, spisany w lingua kiczua podpisać i takoż dotrzymać, a zawierzony mi egzemplarz z największą troską i ostrożnością, a nie w domu, zachowywać.

Zaprzysiężony wobec wzwyż wymienionych Anno Domini 1797
Die 21 Juny w kaplicy na zamku Dunajecz. Wacław Benesz
de Berzeviczy Baro de Dondangen. Manu Propria„.Inkaskie złoto (1)W końcowym akapicie testamentu zawarta jest informacja o sporządzeniu jego kopii w lingua keczua, czyli węzełkowym piśmie kipu. Po sporządzeniu aktu adopcyjnego Wacław zabrał Antoniego do Krumłowa. Niedługo później Sebastian został ranny w trakcie pojedynku o dziewkę w sieni kasztelu frydmańskiego (leśniczówce). Przewieziono go do Krakowa, gdzie po kilku miesiącach zmarł w klasztorze augustianów. Inkas był wychowany na Morawach pod nazwiskiem Antoni Inkas Berzeviczy. Ożenił się z Polką Barbarą Rubinowską, córką oficera napoleońskiego i gospodarzył na Morawach. Został jedynym spadkobiercą skarbu Inków, jednakże nie zajmował się tą tajemnicą, która przyniosła jego rodzinie tyle nieszczęść. Nakazał to też swoim synom i sprawa poszła w zapomnienie (miał dwie córki i dwóch synów).
Antonio zmarł w 1877 roku. Przed śmiercią wezwał do siebie syna Ernesta powierzając tajemnicę pochodzenia i przekazując dokumenty rodzinne z zastrzeżeniem, że są one obłożone swoisty nakazem.

Każdy prawowity potomek Ernesta mógł wiedzieć o istnieniu tych dokumentów, lecz pod żadnym pozorem nie mógł do nich zaglądać z uwagi na zawarte w nich informacje o miejscu ukrycia skarbu Inków, który był obłożony klątwą:
Każdego kto poważy się wyciągnąć rękę po skarb dynastii Inków, spotka śmierć„.
Dokumenty miały pozostawać nienaruszone i przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Pozostało tak aż do XX wieku. Ernest, mieszkał na terenie Galicji gdzie był budowniczym kolei i poszukiwaczem nafty (współpracownikiem Łukasiewicza). Żywo interesował się przeszłością swojego rodu, co spotkało się ze skutecznym sprzeciwem jego żony. Z kolei jego syn Janusz nie zaprzątał sobie głowy dokumentami. Synem Janusza był Andrzeja Benesza pochodzącego z Bochni. W 1934 roku zgłosili się do niego nieznani mu cudzoziemcy chcący odkupić za pokaźną kwotę wszystkie rodzinne dokumenty. Najbardziej zależało im o wiedzy na temat miejsca ukrycia kipu.Niedzicki zamekPierwszy kustosz na zamku w Niedzicy pojawił się w 1945 roku. Udało mu się odnaleźć archiwa Horvathów, w których znajdowały się informacje z okresu pobytu w Niedzicy uciekinierów z Peru. Dzięki tym zapiskom kustosz wpadł na ślad ukrytego tutaj skarbu.
Kilka lat później archiwa zaginęły bez śladu, a kustosza wyłowiono martwego z Dunajca.
Ciekawostką i faktem jest (!), że dosłownie wszystkie archiwa w Polsce, w których można było odnaleźć informacje dotyczące okresu pobytu uciekinierów z Peru na zamku w Niedzicy, zaginęły bez śladu.
Jeszcze w późniejszym okresie, dwie osoby z rodziny Salomonów pochodzących z Węgier, zaczęły prowadzić dziwne i tajemnicze poszukiwania na niedzickim zamku. Niestety dziwnym trafem zginęły podczas podróży w słynnej i pamiętnej katastrofie kolejowej pod Piotrkowem Trybunalskim.

Andrzej Benesz (1918-1976) wiedząc o powiązaniach swojej rodziny z Inkami, przystąpił do poszukiwania dokumentów. W 1946 roku odnalazł testament sporządzony w łacinie, w archiwach kościoła Św. Krzyża, ukryty w okładce mszału. Po przestudiowaniu go znalazł zapis o miejscu ukryciu testamentu Inków sporządzonym w piśmie węzełkowym – kipu. W dawnym Peru kipu sporządzali specjaliści nazywani quipucamayoc.
Po uzyskaniu od władz stosownych pozwoleń na poszukiwania, pod nadzorem żołnierzy WOP, 31 sierpnia 1946 roku na podstawie zawartych w dokumentach informacji znalazł ukryty przed 150 laty przedmiot, pod ostatnim stopniem schodów pierwszej bramy wiodącej na tak zwany górny zamek niedzicki (będący właściwie progiem tej bramy). Była to ołowiana tuba ukryta na głębokości 30 cm, o wymiarach 18×3,5 cm, w której znajdował się pęk rzemieni pokrytych pismem węzełkowym.Andrzej Benesz i kipuRzemienie posiadały 12 końców zaopatrzonych w blaszki z 13-karatowego złota (o łącznej wadze 8 g) z wydrapanymi łacińskimi literami. Blaszki były podzielone na trzy wyraźne grupy, które dotyczyły trzech części testamentu o których mowa w akcie adopcji Antonia w punkcie 2 – skarb Inków ukryto w trzech miejscach: Titicaca, Vigo, Dunajecz. Nazwy te znalazły się na blaszkach.
Poza Andrzejem Beneszem, który sporządził protokół z wydobycia, nikt nie widział niedzickiego znaleziska w oryginale. Wręczył go w Krakowie upełnomocnionym przedstawicielom Ameryki Południowej w celu zabezpieczenia i odczytania, a potem ślad po testamencie Inków miał zaginąć (?).
Gdyby wówczas ktokolwiek potrafił odczytać odnalezione kipu, dowiedziałby się o dokładnej lokalizacji w trzech częściach świata trzech części skarbu Inków.
Pod koniec 1975 roku z Andrzejem Beneszem umawia się na rozmowę Aleksander Rowiński zbierający materiały do swojej książki „Pod klątwą kapłanów” opisującej wątek inkaskiego skarbu w Niedzicy.

Po trzech wstępnych spotkaniach, na wiosnę 1976 roku miało dojść do tego decydującego, podczas którego autorowi miały zostać przekazane bardzo interesujące materiały z archiwum rodowego. Do spotkania tego jednak nie doszło.
Andrzej Benesz poniósł śmierć w wypadku samochodowym pod Kutnem w dniu 26 lutego 1976 roku, zabierając tym samym wiele cennych informacji do grobu. Wydarzenie to przyczyniło się do niejednej spekulacji na temat jego śmierci, począwszy od klątwy inkaskich kapłanów w związku z targnięciem się na kipu i skarb bez zgody rady emisariuszy Inków, po celowe spowodowanie wypadku.
Poszukiwanie pisma kipu i próba jego odczytania w Peru, zakup ruin zamku Tropsztyn i penetrowanie go – wszystko to wskazuje, że Andrzej Benesz wielkim nakładem środków szukał skarbu i z całą pewnością nie ujawnił wszystkich tajemnic zawartych w archiwach rodzinnych. Dlaczego jednak Benesz szukał złota i kosztowności w ruinach Tropsztyna?Inkaskie złotoTrzeba wiedzieć jedno – Inkowie nigdy nie przechowywali kosztowności w miejscu zamieszkania. Zamek Tropsztyn będący wówczas w ruinie, ale umiejscowiony na wyniosłej skale, posiada wewnątrz puste przestrzenie takie jak groty i jaskinie, oddalony jest o pół dnia drogi Dunajcem od Niedzicy i na dodatek tutaj urodził się dziadek Sebastiana Berzeviczego – Ferdynand. Od strony Dunajca robiący imponujące wrażenie, a lustro wody od tamtego czasu (na skutek spiętrzenia wody przez zaporę w Czchowie), podniosło się aż o 14 metrów.
Można uznać to za hipotezy, ale hipotezami nie są takie same wyniki badań trzech niezależnych od siebie radiestetów, które potwierdzają istnienie na głębokości około 14,5 metra skupiska metali i kamieni szlachetnych o znacznych rozmiarach oraz zwojów sznurów z dodatkiem metali (kipu?). Należy tu nadmienić, że dostęp do podziemi zamku, poza udostępnionymi do zwiedzania, podczas prac restauratorskich został zalany kilkuset tonami cementu.

Rodzina po Andrzeju Beneszu nie chce rozmawiać na ten temat, natomiast kategorycznie twierdzi, że oryginał kipu, który odnaleziono w Niedzicy oraz dokumenty rodowe „przechowywane są w cynowych skrzyniach i tkwią ukryte w górach, a wiele z tych rzeczy do dziś jest nie dotkniętych„.
Czy na poszukiwaczy skarbu Inków działa klątwa:
Każdego, kto poważy się wyciągnąć rękę po skarb dynastii Inków, spotka śmierć„?
Wszyscy żołnierze WOP towarzyszący Andrzejowi Beneszowi w ciągu zaledwie kilku lat zginęli tragicznie. Kustosz… Salomonowie… Andrzej Benesz… i wiele innych osób mających związek ze skarbem Inków, badających jego tajemnicę, poszukiwaczy.

( część pierwsza: Złoto Inków w Niedzicy (1) )

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Złoto Inków w Niedzicy (1)

przez , 01.maj.2017, w Skarby

Inkaskie skarbyKażdego kto poważy się wyciągnąć rękę po skarb dynastii Inków, spotka śmierć

16 listopada 1532 roku …
W niedługim czasie po sromotnej porażce Atahualpy, u Francisco Pizarra zjawiają się posłowie Huascara, który zaproponował ogromne ilości złota i srebra w zamian za powrót na tron. Atahualpa dowiedział się o tym i rozkazał tajnym wysłannikom zamordować brata – rozkaz wykonano, Huascar został utopiony. Po zgładzeniu konkurenta Atahualpa za swoją wolność przedstawił propozycję Pizzarowi – największy okup o jakim kiedykolwiek słyszano. Obiecał wypełnienie komnaty o wymiarach 5×6 metrów złotem, do wysokości 2 metrów w ciągu dwóch miesięcy oraz dwa razy tyle srebra. Pizzaro przystał na propozycję, a Indianie zaczęli zwozić najróżniejsze przedmioty ze złota. Niestety Atahualpa przesadził z obietnicą jako inkaski bastard nie uznany przez kapłanów. Jego wątpliwy autorytet po uwięzieniu spadł prawie do zera, co skutkowało skąpym napływem złota i srebra. Obiecał on 400 ton złota, a udało mu się zebrać zaledwie około 5 ton, co zniecierpliwiło Hiszpanów. Pod nieobecność Pizzara oskarżono Atahualpę o podżeganie Indian do buntu i skazano na śmierć przez spalenie.

Ten nie mógł, pogodzić się z taką śmiercią, bowiem wierzył że ponownie powróci na ziemię tylko wtedy, gdy jego ciało zostanie zabalsamowane i posadzone na tronie w świątyni boga Słońca. Oprawcy obiecali mu, że jeżeli przyjmie chrzest to zamiast spalenia zostanie uduszony – Atahualpa wyraził zgodę. Po egzekucji ciało Atahualpy pochowano na cmentarzu w Cejamarce. Następnej nocy Inkowie zabrali ciało z grobu i przenieśli do Quito. Po zgładzeniu Atahualpy do Cejamarki nie zdążały już wozy ze złotem. W ręce Hiszpanów nie dostał się jeden z największych skarbów – ogromny złoty łańcuch (210 metrów długości) wykuty na rozkaz króla Huayna Capac na cześć narodzin pierworodnego syna.
18 czerwca 1533 roku Hiszpanie podzielili się okupem w Cejamarce. Jeden z najwyższych dostojników inkaskich powiedział:
„Zdobyliście jedno ziarno, a straciliście całe pole pszenicy”.
Co stało się ze skarbem Inków? Skarb podzielono na trzy części i ukryto go w trzech różnych miejscach świata. Oto ciąg dalszy jego historii.Skarb InkówW XVIII wieku na Podolu mieszkała szlachecka rodzina Berzeviczych spokrewniona z potężnym węgierskim rodem, która ufundowała zamek w Niedzicy.
Sebastian Berzeviczy (1698-1797) po przeżyciu nieszczęśliwej miłości do córki bogatego sąsiada, by zapomnieć o zawodzie miłosnym, postanowił wyruszyć na wschód i zająć się wojennym rzemiosłem. Znany był jako awanturnik i niespokojny duch imający się różnych zajęć. Po różnych burzliwych perypetiach trafił do Indii walcząc w powstaniu u boku Sipajów przeciwko angielskim kolonizatorom. Z garstką Sipajów opanował jeden z okrętów floty królewskiej i walczył przeciwko królowi angielskiemu. Następnie zaciągnął się pod banderę hiszpańską i zajął korsarstwem, a to pozwoliło mu dotrzeć do Ameryki Południowej – od dwóch wieków zamorskiej prowincji kolonizowanej przez Hiszpanów. Tam otrzymał stanowisko w administracji hiszpańskiej. Jego zainteresowania zaczęły kierować się ku oryginalnej kulturze miejscowych Indian.

W Peru poznał Runtu – córkę rozgromionego inkaskiego rodu książęcego (peruwiańskiego państwa Tawantinsuyu), a następnie ożenił się z nią. Z tego związku narodziło się jedno dziecko, córka o imieniu Umina.
Równocześnie Inkowie przeżywają swój pogrom przez najeźdźców, kolejne ich powstania są brutalnie tłumione. Powstanie, które wybuchło w 1781 roku, skończyło się krwawym pogromem Inków, a wódz powstania Tupac Amaru z rodu Atahualpy został podstępnie zwabiony do Cuzco, pod pretekstem podpisania układu pokojowego i stracony. Po jego śmierci jedynym pretendentem do inkaskiego tronu został jego bratanek Andreas Tupac Amaru II. Andreas ożenił się z córką Sebastiana, Uminą Berzaviczy. Wyczuwając nadchodzącą klęskę powstania Inków, Sebastian wraz z rodziną i kilkoma Indianami postanawia uciec do Włoch. Pozostałości wielowiekowego skarbu Inków zostają rozbite na mniejsze części i ukryte w wodach jeziora Titicaca oraz głębinach zatoki Vigo u wybrzeży Hiszpanii, a część Sebastian zabiera ze sobą.InkaJednakże rodzina Sebastiana nie zaznała spokoju także we Włoszech – w 1797 roku w niewyjaśnionych okolicznościach został zasztyletowany Andreas Tupac Amaru, w związku z czym, w obawie o swoje życie, życie Uminy i jej jednorocznego syna Inkasa, ciągle prześladowanych przez hiszpańską inkwizycję, Sebastian podjął decyzję o ucieczce na Węgry. Mając do dyspozycji kilka powozów i furmanek, stworzyli niewielki orszak załadowany trzecią częścią złotego skarbu Inków.
Wykorzystując protekcję przypadkowo poznanego na audiencji u papieża przeora klasztoru augustianów w Krakowie, przybywa na zamek w Niedzicy, który był we władaniu hrabiego Horvatha de Paloczy. Berzeviczy chciał wykupić pradziadowską warownię ale do całkowitego sfinalizowania sprawy nie doszło – Horvath przyjął tylko sztukę inkaskiego złota pochodzącego z części skarbu jako zadatek.

Podczas pobytu na zamku pewnego dnia Umina zachorowała, a Sebastian został zaproszony przez włodarzy zamku na polowanie. Nie wiadomo czy było to dziełem przypadku czy też zaplanowanego spisu (podtrucie Uminy?) – podczas nieobecności Sebastiana na zamek wtargnęli zamaskowani wysłannicy hiszpańskiej inkwizycji ścigający potomków inkaskiego rodu królewskiego, którzy zasztyletowali Uminę. Szukali również syna Uminy, Inkasa, lecz służba zamkowa w ostatniej chwili zdołała go ukryć.

Umina, zgodnie z wolą zrozpaczonego ojca, została pochowana w srebrnej trumnie w jednym z pomieszczeń w podziemiach zamku, pod basztą kapliczną. Obok jej sarkofagu została złożona część inkaskiego skarbu. Naocznym świadkiem sarkofagu ze srebrną trumną i złożonym skarbem był zamkowy furman Jakub Biały. Trafił do podziemnego pomieszczenia gdy po skończonym dniu pracy odprowadzał kobiety ze służby do ich pokoi. Wracając do własnej izby przez przypadek zaszedł do jednego z pomieszczeń, w którym zobaczył srebrną trumnę z ciałem kobiety z krwawą plamą na piersi. Wszędzie dookoła leżało zaś mnóstwo kosztowności.
Gdy wyszło na jaw, że Umina nie była katoliczką, pochówkowi temu sprzeciwił się hrabia Horvath de Paloczy. Sebastian Berzeviczy ponownie musiał pogrzebać ciało ukochanej córki. Srebrną trumnę z ciałem Uminy oraz złożony inkaski skarb, zabrano z zamkowych podziemi i złożono gdzieś na polach w okolicy Sromowiec.Czorsztyn i NiedzicaDo chwili obecnej spekuluje się o miejscu ukrycia inkaskiego skarbu w okolicach Niedzicy. Zakłada się ukrycie go na terenie zamku – zamurowaniu w podziemiach lub złożeniu w zamku dolnym wybudowanym z fundacji Sebastiana Berzeviczego. Mówi się też o Zielonem – to miejsce na prawym brzegu Dunajca wśród prostopadłych wapiennych skał (nieopodal zamku), gdzie góral z Kłuszkowic znalazł dobrze zamaskowane kosztowności, w tym złote blaszki kształtem przypominające listki. Po śmierci Sebastiana proboszcz z Niedzicy chodził w tamte okolice po złote listki i przyozdabiał nimi kościół.
Należy zwrócić tutaj uwagę, że kipu było wyposażone w złote blaszki-listki, a w państwie Inków powszechnie występowało złoto tak uformowane.
Za kolejne miejsce ukrycia skarbu uważa się podziemne groty połączone starymi sztolniami rud miedzi, które rozciągały się od zamku w Niedzicy do zamku w Landeku.

Georgius Buchnolz, pastor z Łomnicy Wielkiej, tak opisuje je w 1719 roku:
„Chciałbym tutaj złożyć doniesienie z jaskini (…) Są tutaj w górach w ostatnich sztolniach miedzianych, między Landekiem a niedzickim zamkiem jaskinie jeszcze większe (…) niedaleko jedna od drugiej. Nie udało się jeszcze dotrzeć do końca jaskini, idąc ze świecą za pół węgierskiego florena, która wypala się całkowicie, wzdłuż jaskini jak pięknej dawniej, wysokiej i suchej piwnicy. I wciąż nie widać końca. Na drogę powrotną trzeba znowu pół dnia (…) W innych jaskiniach był przed kilku laty pan Berzeviczy, znalazł tam kości niedźwiedzi jaskiniowych (…)
Trzecia grota nazywa się Baranya-djra, ponieważ w tej jaskini w czasie wojny ukrywali owczarze kilka tysięcy owiec i wiele fur siana nazbierali, nie znalazł ich żaden wojownik – bezpiecznie tam przetrwały, bez wątpienia jest tam także woda”.Złoto Inków w jaskiniByć może właśnie w tych grotach spoczywa po dziś dzień nie odkryte ciało Uminy w srebrnej trumnie. Interesującym jest fakt, że obecnie lokalizacja większości z tych podziemnych grot i sztolni rud miedzi jest nieznana.
Pojawia się również wątek żołnierzy radzieckich, którzy w 1945 roku, z zamku w Niedzicy wywozili dwa wozy załadowane wyrobami z porcelany oraz kilka wozów z kuframi o nie znanej zawartości. Ponieważ żołnierze byli pijani, zorganizowali sobie wyścigi wozami, a te runęły wraz z ładunkiem do Dunajca u podnóża Niedzicy i potopiły się.

Po tragicznym wydarzeniu sprawą pierwszej wagi dla Sebastiana staje się ustrzeżenie wnuka przed eksterminacją.
Na zamek w Niedzicy przyjeżdża bratanek Sebastiana – Wacław Benesz Berzeviczy Baron de Doridangen, człowiek żonaty choć bezdzietny, właściciel zamku Krumłów na Morawach.
Również dziwnym zbiegiem okoliczności na zamku pojawiła się także delegacja Prześwietnej Rady Inków.
21 czerwca 1797 roku, w dniu najważniejszego dla Inków święta – Święta Słońca, w ich obecności zostaje spisany akt adopcji jednorocznego syna Uminy (wnuka Sebastiana Berzeviczego) – Inkasa, przez Wacława Benesza Berzewiczy i akt zaprzysiężenia wobec Boga i Wielkiego Viracochy, Sapa Inca.
Treść testamentu, który w 1946 roku został odnaleziony w archiwum kościoła Św. Krzyża w Krakowie, brzmi następująco:

„Ja, Wacław Benesz de Berzeviczy, Baro de Dondangen, przysięgam wobec Męki Pańskiej, Prześwietnej Rady Emisaryuszy Inków i J.O. Strya mego Sebastyana, uczynionych dzisiaj uchwał ostatnich Prześwietnej Rady być kuratorem i rzetelnym wykonawcą. W szczególności obliguję się:

… ciąg dalszy w części drugiej: „Złoto Inków w Niedzicy (2)”

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Czerwony Klasztor

przez , 01.kwi.2017, w Ciekawe miejsca

Czerwony KlasztorCzerwony Klasztor (Červený Kláštor) to niewielka słowacka wieś w powiecie Kieżmark, leżąca przy granicy z Polską, oddzielona rzeką Dunajec od Sromowców Niżnych. Usytuowana w ciasnej dolinie nazwanej Doliną św. Antoniego, między Pieninami (Klasztorną Górą 657 m n.p.m.), a Magurą Spiską (Klasztorną Górką 539 m n.p.m.) pełni funkcję centrum turystycznego. Obecna miejscowość Czerwony Klasztor powstała w 1948 roku po połączeniu wsi Nižné Šváby (Niżne Szwaby) i Smerdžonka/Červený Kláštor-Kúpele (Śmierdzonka – od źródła mineralnego o silnym zapachu siarkowodoru) oraz osady Czerwony Klasztor wraz z najbliższą okolicą. Znana jest przede wszystkim z dawnego klasztoru kartuzów i kamedułów, ufundowanego z ręki węgierskiego magnata Kokosza Berzewiczego w 1319 roku. Z fundacją klasztoru związana jest ciekawa historia niezwykłych okoliczności temu towarzyszących.

Udokumentowane źródła wspominają, że Kokosz Berzewicz/Brezowicz, syn Rikolfa z rodu Brezowickich, wraz ze swoimi współtowarzyszami zabili Chyderyka Frydrycha z rodu Gyorgów, który był prepozytem szariskich krzyżowców w Chmielowie. Sąd pojednawczy, obradujący w Lewoczy w 1307 roku ogłosił wyrok, w którym postanowiono, że prócz innych konsekwencji tego czynu, Kokosz musi założyć 6 klasztorów, co miało zapewnić zbawienie duszy zamordowanego oraz zamówić w nich 4000 mszy. Jednym z nich był właśnie klasztor kartuzów położony nad Dunajcem, na założenie którego, Kokosz podarował kartuzom z Letanowic 62 popłuża ziemi z majątku wsi Lechnica. Popłuże to areał ziemi, który da się obrobić jednym pługiem (około 65 ha). W 1319 roku Spiska Kapituła potwierdza założenie klasztoru, a rok później król Karol Robert uchwalił jego akt fundacyjny.DziedziniecBudowa kompleksu klasztornego rozpoczęła się w katastrze wsi Lechnica po 1320 roku, dlatego też przez wiele długich lat nazywany był Klasztorem Lechnickim i była również wspierana przez polskich władców – Kazimierza Wielkiego i Królową Jadwigę. Ciekawostką jest, że krakowscy mieszczanie na utrzymanie klasztoru przeznaczyli połowę wsi Rychwałd. Początkowo zamieszkany był przez mnichów z zakonu kartuzów. Kartuzi wybrali dla siebie miejsce w otoczeniu przyrody, w jednym z najpiękniejszych zakątków Zamagurza nieopodal rzeki Dunajec. Był to już drugi klasztor kartuzów na Spiszu, pierwszy istniał na Skale Schronienia Lapis refugii, obecnie Kláštorisko w Słowackim Raju. Później zmieniono jego nazwę na Czerwony Klasztor – od czerwonych ceglanych ościeżnic i żebrowania sklepień. Nazwa klasztoru stała się z czasem również nazwą wsi. Klasztor będący początkowo filią macierzystego klasztoru z Letanowic, usamodzielnił się już w 1371 roku. Uzyskał także ważne przywileje, do których należało między innymi prawo łowienia ryb w Dunajcu, prawo prowadzenia młyna i warzenia piwa.

Obecnie na całym świecie żyje około 400 kartuzów i kartuzek w 23 klasztorach, w tym pięciu żeńskich. Po pięć klasztorów jest w Hiszpanii i Francji, cztery znajdują się we Włoszech i po jednym w Szwajcarii, Słowenii, Portugalii, Niemczech, Anglii, Korei Południowej, Brazylii, Argentynie i USA.
Kartuzi zachowywali surową ascezę (skupioną na swoim wewnętrznym życiu), całkowitym odizolowaniu od świata zewnętrznego (do takiego sposobu życia był przystosowany cały klasztor), poszcząc, kontemplując i prawie całkowicie milcząc.
Zachowywanie milczenia, wynikające z reguł zakonu, nie tylko w kontaktach z obcymi, ale także między braćmi, nadawało im imię „milczących niemych mnichów”.
Z ich trybem życia idealnie harmonizował strój – długa biała koszula, długi biały habit z kapturem, pas z różańcem. W zimie nosili kożuchy z barana, obuwie stanowiły skórzane kierpce.HabityStrawa mnichów podlegała również ścisłej ascezie i odznaczała się wstrzemięźliwością, bezmięsną dietą. Jadło składało się z roślin strączkowych, produktów zbożowych, warzyw i owoców, miodu, jajek, sera. Zabronione było jedzenie mięsa, wyjątek stanowiły ryby, ale mogli je jeść tylko chorzy lub pracujących fizycznie bracia. Trzy razy w tygodniu reguły nakazywały post o chlebie i wodzie. Posiłki przygotowywali sobie sami w swoich celach. Wspólna jadalnia wykorzystywana była tylko w niedziele i święta. Jedzenie przygotowywał wtedy kucharz który mógł mówić. Pełnił on też funkcje furtiana i pilnował klasztoru. Prawidła pozwalały podawać dodatkowe jedzenie – jaja, ser i ryby podczas szczególnych wydarzeń (na przykład przy wyborze przeora).
Zakonnicy byli też utrzymywani z podatków pochodzących z 10 wsi.

Przełożonym klasztoru był przeor. Zgromadzenie kartuzów składało się z ojców (patrów) mających święcenia kapłańskie, mieszkających w wydzielonej części klasztoru, w tak zwanej klauzurze i eremach oraz braci (fratrów), mnichów znajdujących się niżej w hierarchii. Bracia zamieszkiwali wspólnie budynek konwentu, a głównym ich obowiązkiem było zajmowanie się czynnościami gospodarczymi i dbanie o sprawy materialne. Kartuzi ojcowie nie mieli posłannictwa kaznodziejskiego. Wielkie znaczenie przywiązywali do ksiąg jako „wiecznego pokarmu duszy”. Ponieważ nie mogli głosić Słowa Bożego ustami, przepisywali księgi, czyli „głosili rękami”. Do kolejnych ich zajęć należała alchemia i astrologia. Mieli ściśle wyznaczony czas na pracę intelektualną, kontemplacje, modlitwę oraz odpoczynek.Domek przeoraSielankowe życie klasztoru zakłóciły dwa najazdy wojsk husyckich na Spisz – w 1431 i 1433 roku, kiedy to został spustoszony. Jednym z przywódców husyckich był Piotr Aksamit z Koszowa. Wybudował swoją warownię w pobliżu klasztoru, wśród skał niedaleko jaskini Aksamitka. Burzliwa sytuacja ustabilizowała się dopiero po 1462 roku. Wówczas po ustaniu husyckich najazdów przystąpiono do odbudowy klasztoru. Mnisi otrzymali ponownie potwierdzenie dawnych przywilejów oraz wzbogacili się o nowe darowizny, jak winnice w Templinie. Z Koszyc otrzymywali daniny – sukno, ryby i olej.
Nadejście reformacji i wewnętrzne waśnie w Królestwie Węgier (po bitwie pod Mohaczem w 1526 roku), doprowadziły do upadku obu spiskich klasztorów kartuskich.

Na początku XVI wieku wpływ reformacji, a także walk o władzę, doprowadziły do pojawienia się religijnej nietolerancji i upadku gospodarczego. Klasztor zaczął wyprzedawać i tracić swoje majątki. W 1545 roku klasztor został zaatakowany przez oddziały z zamku w Niedzicy. Mnisi zaczęli stopniowo opuszczać klasztor. W 1563 roku król Ferdynand rozwiązał zakon kartuzów, a klasztor przekazał prepozytowi Spiskiej Kapituły.
Klasztor Lechnicki przestał istnieć wraz ze śmiercią jego przeora w 1567 roku. Zabudowania klasztorne przeszły na własność państwa, pozostając nimi w latach 1569 – 1710.
Po rozwiązaniu klasztoru kartuzów w 1563 roku administrację jego majątków przejął spiski prepozyt Gregor Bornemisz. Po 1569 roku klasztor przechodzi w ręce świeckich właścicieli.Wnętrze domku przeoraW 1625 roku cesarz Ferdynand II podarował klasztorne majątki Pawłowi Rakoczemu, który rozbudował klasztor. W posiadaniu tej szlacheckiej rodziny klasztor pozostawał aż do 1699 roku. Następnie został sprzedany biskupowi Nitry Władysławowi Matiaszowskiemu, powracając w kościelne ręce. Biskup miał zamiar obsadzić w klasztorze na powrót zakon kartuzów, jednak jego plan się nie powiódł. Testament z 1705 roku przekazywał klasztor zakonowi kamedułów Kongregacji Monte Corona i w 1711 roku klasztor przechodzi w ręce kamedułów, pustelników o surowej regule, do roku 1782. Zgodnie z postępującymi potrzebami zakonu, klasztor stopniowo odnawiano i przebudowywano w stylu barokowym.
W 1747 roku kameduli konsekrowali odremontowany i odmalowany kościół p.w. św. Antoniego Pustelnika. W 1750 roku dobudowali do niego wieżę. W 1754 roku odnowili skrzydło stanowiące wejście do klasztoru i wybudowali zewnętrzny gospodarczy dziedziniec.

Tym samym w połowie XVIII wieku kościół zyskał formę pozostającą do dziś. Wybudowano nowe cele dla mnichów. Na dziedzińcu zewnętrznym znajdowała się gospoda dla pątników, stajnie, studnia, wozownia, i słodowania browaru. Młyn znajdował się w południowo – wschodniej części klasztoru. Kameduli zajmowali się leczeniem chorych, zbieraniem i uprawą roślin leczniczych oraz sporządzaniem leków. Dodatkowo trudnili się rolnictwem i pszczelarstwem.
Po dekretach cesarza Józefa II w 1782 roku, zakon w Lechnicy przestaje istnieć. Archiwum zostało wywiezione do Budapesztu, z kolei część kościelnego wyposażenia sprzedana do Muszyny. Coraz bardziej podupadający klasztor w 1820 roku trafił do kapituły greckokatolickiej w Preszowie. Dobra zakonu zostały rozdysponowane wśród kilkuset rodzin niemieckich kolonistów, którzy w tym czasie przybyli do pobliskich Dolnych Lechnic (Unterlechnitz), wówczas też upowszechniła się niemiecka nazwa Rotes Kloster (węg. Vöröskolostor).Zegary słoneczne i wieża kościelnaJadwiga Łuszczewska (Deotyma) zwiedzająca w 1860 roku klasztor zastała go zrujnowanym, ale kościół był zadbany.
Niemniej jednak, pomimo niedługiej misji kamedułów, ich dzieła zapisały się złotymi zgłoskami w dziejach naszej kultury. W 1745 roku w klasztorze powołano tak zwane Professorium – uczelnię teologiczną przeznaczoną dla młodych pustelników kamedulskich, działającą do 1772 roku.
W połowie XVIII wieku jako wybitną postacią zakonu zapisał się ojciec Romuald Hadbavny będący opiekunem duchowym konwentu. Wspomniana uczelnia teologiczna oraz funkcja Hadbavnego jako archiwisty i bibliotekarza umożliwiły mu prowadzenie dociekań i badań religioznawczych oraz językoznawczych. Uważany jest za autora pierwszego przekładu Pisma Świętego na słowacki język przedbernolakowski. Brał również udział w pracach nad słownikiem łacińsko-słowackim „Sylabus dictionari latini slavonicus” (1763 rok) i przetłumaczył pieśń Ludwika Blossa, francuskiego mistyka, na poprawny język zachodniosłowacki.

Kolejną postacią owianą legendami był brat Cyprian, właściwie – Franz Ignatz Jäschke (1724-1775) pochodzący ze Śląska, pełniący obowiązki lekarza, aptekarza, cyrulika i botanika. Leczył i pielęgnował nie tylko współbraci, lecz również okolicznych mieszkańców. Jego najwybitniejszym dziełem jest zielnik z 1766 roku, zawierający 283 skatalogowane rośliny pochodzące z Pienin i Tatr (głównie z Doliny Kieżmarskiej), który obecnie znajduje się w muzeum w Tatrzańskiej Łomnicy.
W latach 1756 – 1775 brat Cyprian prowadził aptekę, która mieściła się na pierwszym piętrze konwentu, a co najważniejsze, to właśnie za sprawą jego osoby stała się ona sławna na całe Królestwo Węgier. Według zweryfikowanych i wiarygodnych źródeł należała do najstarszych w Europie Środkowej.Czerwony Klasztor (1)Brat Cyprian zajmował się również alchemią oraz wytwarzaniem świec i luster. Te wszechstronne zdolności były inspiracją do powstania legendy o „latającym Cyprianie”, według której to, miał sporządzić własnoręcznie lotnię, a następnie (dwa różne przekazy) zlecieć ze szczytu Trzech Koron na klasztorny dziedziniec lub przelecieć nad Morskim Okiem i tam zostać zamieniony w skalny głaz nazywany do tej pory Mnichem. Franz Ignatz Jäschke został dwukrotnie bohaterem twórczości Jana Wiktora w opowiadaniu „Zapomniany lotnik” i powieści „Skrzydlaty Mnich”, a na terenie klasztoru zrealizowano film opowiadający o jego życiu zatytułowany „Latający mnich i tajemnica Da Vinci”.

Najcenniejszym obiektem zespołu klasztornego jest gotycki kościół p.w. św. Antoniego Pustelnika. Jego budowę w latach 1360 – 1400, prowadzono zgodnie z surowymi zasadami kartuzów. Jest świątynia jednonawową, pierwotnie bez wieży, o podłużnej formie halowej 35×6,8 metra, z wnętrzem podzielonym na sektory – wschodnim dla patrów, środkowym dla fratrów, zachodnim dla laików, z osobnymi wejściami. Kolejna rozbudowa nastąpiła w latach 1496 – 1506.
W 1746 roku kameduli rozpoczęli restaurowanie kościoła wzbogacając go między innymi o stiukowe zdobienie sklepienia wykonanych przez włoskich mistrzów dzieła.Kościół Antoniego PustelnikaOłtarz główny i drewniane barokowe rzeźby umieszczone w nim i po jego bokach, wykonał w 1745 roku rzeźbiarz Dionyz Reismayer z Lewoczy, zaś polichromował je i złocił Jan Reich pochodzący również z Lewoczy.
W kościele zachował się barokowy płócienny obraz przedstawiający polskiego arcybiskupa Bogumiła z Gniezna pochowanego w tym kościele. Pod nawą tylną znajduje się XVIII-wieczna figura Świętej Trójcy ze św. Nepomucenem, pierwotnie ustawiona w przyklasztornym lipowym parku nad brzegiem Dunajca. Rośnie w nim 15 starych lip, które w 1972 roku uznane zostały za pomniki przyrody, ich wiek wynosi 250-400 lat.

Mały krużganek (ambit) został wybudowany wokół rajskiego dziedzińca na planie kwadratu i miał za zadanie łączyć poszczególne obiekty klasztorne. Mnisi poświęcali jedną godzinę w tygodniu na wymianę duchowych doświadczeń.
W sali kapitulnej wybierano przeora, przyjmowano nowicjuszy, omawiano sprawy z życia i funkcjonowania klasztoru. Sala kapituły zwieńczona jest gotyckim sklepieniem sieciowym i po dziś dzień zachowała swój średniowieczny charakter.
W polach szczytowych pozostały fragmenty późnogotyckich malowideł datowanych na około 1520 rok – Jezus na Górze Oliwnej, Biczowanie, Niesienie Krzyża i Ukrzyżowanie. Nie jest znany autor tych dzieł, wiadomo jednak, że musiał on pozostawać pod wyraźnym wpływem grafik Albrechta Durera.Ołtarz i sklepienie w kościeleNa czwartym dziedzińcu z pustelniami przez całe stulecia panowała surowa klauzura – było to miejsce bardzo głębokiej wiary w Boga. Na obwodzie dziedzińca zostały rozmieszczone domki mnichów – pustelnie nazywane eremami, z przyległymi do nich ogródkami. W każdej bardzo skromnie urządzonej eremie, mieszkał tylko jeden mnich, pustelnik. Miał ściśle odmierzony czas pracy, modlitwy i odpoczynku.
W zakonie kartuzów stosowana była reguła – za klauzurą 12 pustelników i trzynasty przeor, na znak symboliki Jezusa z 12 apostołami. Było tutaj zatem trzynaście pustelni połączonych wielkim krużgankiem.

Bardzo istotną częścią wielkiego krużganka była nekropolia położona w pobliżu kościoła, a ideą – by mnisi codziennie widzieli proste drewniane krzyże bez nazwisk. Niepotwierdzona tradycja mówi o tym, iż każdy mnich (kartuz) wykopywał w ogródku dół, który miał mu przypominać o śmierci. Treść legendy z pozdrowieniem „Memento mori” (Pamiętaj o śmierci) wynika z faktu, że mnich miał żyć tak, „jakby codziennie był gotowy na śmierć”.
Za czasów kamedulskich wybudowano 10 eremów z ogródkami, po których dzisiaj pozostały jedynie szczątki i ruiny. Każda z cel posiadała swojego patrona służąc wyłącznie jednemu mnichowi aby mógł się spełniać jego ślubowany ideał samotności – „Żyć samemu z Bogiem i dla Boga” (bł. Paweł Giustiniani).Sala kapitułyPustelnię domek przeora (z zegarem słonecznym) zajmował przełożony klasztoru – przeor. Obecnie umiejscowiono w nim wystawę archeologiczną prezentującą wyniki badań przeprowadzonych na terenie klasztoru w latach 1967 – 1970. Pustelnie kartuzów zbudowane były na planie kwadratu i posiadały trzy pomieszczenia. Wejście znajdowało się od przodu z tak zwanego wielkiego krużganka. W przedniej części znajdowała się duża pracownia, od północy drewutnia, zaś od strony ogródka cela mieszkalna.
Domek przełożonego stał naprzeciwko kościoła, na przedłużeniu osi głównego ołtarza. Do dzisiaj przed domkiem (czwarty wewnętrzny dziedziniec) zachowała się dzwonnica z drugim barokowym zegarem słonecznym, który wskazuje czas po południu.

Na fasadzie drugiego dziedzińca także zamontowano zegar słoneczny. W pogodne dni słońce pada na metalową wskazówkę, a jej cień pokazuje godziny od 5:00 do 13:00. Powstanie (malaturę) obu zegarów datuje się na połowę XVIII wieku.
Niezwykle istotnymi dla funkcjonowania klasztoru były studnie. Wydrążono ich zatem aż pięć. Podczas generalnych prac restauratorskich klasztoru, która miała miejsce w latach 1958 – 1970, rewitalizowano dwie z nich – pierwszą na drugim dziedzińcu pod lipami (o głębokości 10,5 metra), drugą na czwartym dziedzińcu (o głębokości 7 metrów), zlokalizowaną między kościołem a domkiem przeora.Wnętrze pustelniPrzechodząc przez dziedziniec, po lewej stronie kościoła znajduje się kolejny mnisi domek, na którego fasadzie widnieje napis „1719,14 JULY”. Domek składa się z czterech pomieszczeń i korytarza. Z przodu, po prawej stronie znajduje się dormitorium służące do odpoczynku, spożywania posiłków i ćwiczeń duchowych mnicha. Po lewej stronie umiejscowiono oratorium – pomieszczenie do modlitw i medytacji. Z tyłu, po lewej stronie znajdowało się laboratorium gdzie mnich pracował fizycznie. Najmniejszym pomieszczeniem jest to położone z tyłu po prawej stronie służące za składzik i drewutnię.
Ogrzewanie pustelni było niezwykle przemyślane – piec wstawiano w ścianie działowej między dormitorium a składzikiem, do pieca podkładano z drewutni a ten ogrzewał sąsiadujące pomieszczenia. Metodę tą stosowano we wszystkich eremach.

W 1782 roku cesarz Józef II rozwiązał zakon i zlikwidował klasztory, z których „nie płynął widoczny pożytek”. Inne przekazy mówią, że zakon rozwiązano, „gdyż zapewne diabeł podkusił mnichów do rozbojów i napadów na karawany kupieckie”. W 1820 roku cesarz Franciszek I przekazał klasztor nowo utworzonemu greko-katolickiemu biskupstwu w Preszowie, które utrzymywało kościół i obiekty gospodarcze.
Plany przekształcenia klasztoru w szpital nie zostały zrealizowane.
W 1820 roku w okolicach klasztoru powstało uzdrowisko Smerdžonka, które wykorzystywało istniejące w okolicy zimne źródła siarczanej wody.
W XIX wieku głównym zajęciem społeczności Zamagurza stało się spławianie drewna.StudnieW drugiej połowie tegoż wieku, a zwłaszcza w związku z powstaniem uzdrowisk w Czerwonym Klasztorze i Szczawnicy, rozpoczął rozwijać się spływ tratwami po Dunajcu. Tratwy sporządzano z powiązanych ze sobą wydrążonych kłód, nazywanych potocznie dłubankami, które cieszyły się wielkim powodzeniem wśród turystów i kuracjuszy.
Po pożarze w 1907 roku, w wyniku którego zniszczone zostały dachy i zawaliła się wieża kościoła, klasztor przeszedł na własność węgierskiego ministerstwa rolnictwa. Jego odbudowę rozpoczęto po I wojnie światowej.
W Czerwonym Klasztorze w 1932 roku powołano pierwszy międzynarodowy polsko-słowacki park natury w Pieninach.

W 1934 roku preszowski oddział KCST wydzierżawił klasztor na 50 lat i przeprowadził prowizoryczny remont, w latach 1952 – 1968 przeprowadzono remont generalny, a cały obiekt został uznany za narodowy pomnik kultury. Od 1966 roku część obiektów zespołu klasztornego wykorzystano do celów muzealnych.
Dziś w Czerwonym Klasztorze mieści się między innymi dyrekcja słowackiego Pienińskiego Parku Narodowego.
Kompleks klasztorny można zwiedzać codziennie w godzinach 8:00-19:00 (godziny otwarcia ruchome w zależności od miesiąca, ostatnie wejście na godzinę przed zamknięciem muzeum, czas zwiedzania wynosi około 1,5 godziny).
Wstęp płatny: 3 euro/12 zł; fotografowanie, filmowanie: 2 euro/8 zł

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Legenda o klątwie na Zamku Niedzica …

przez , 13.gru.2016, w Legendy

Niedzicki zamekZamek w Niedzicy wznoszący się majestatycznie nad Jeziorem Czorsztyńskim, to jedno z tych miejsc w Pieninach, którego nikomu przedstawiać nie trzeba.
Nie każdy z odwiedzających je turystów jednak wie o legendarnej klątwie, jaka od stuleci spoczywa na zamczysku.
Ponoć w skale, na której został on zbudowany znajduje się szczelina, która z każdym rokiem staje się coraz szersza, aż pewnego dnia pochłonie całą twierdzę wraz z jej pięknymi murami i wieżami. Winę za przekleństwo ponosi zły gospodarz, który przed wiekami panował na niedzickim zamku. Ale do rzeczy…

Dawno temu, gdy Pieniny pustoszone były przez tatarskie najazdy, wielu ludzi uchodzących przed azjatyckimi hordami szukało schronienia właśnie na zamku w Niedzicy.
Jego pan, człowiek okrutny i próżny, zakazał jednak wpuszczania uciekinierów z obawy o własną wygodę.
Pewnego dnia nad Dunajcem pojawiła się grupa uciekających przed Tatarami mniszek z klasztoru w Starym Sączu. Jedna z zakonnic, młoda i delikatna Weronika, nie podołała trudom długiego marszu i odłączyła się od swoich towarzyszek.

Rychło też straciła je z oczu i zabłądziła. Długo błąkała się samotnie, aż w końcu dostrzegła w oddali światło – Zamek w Niedzicy.
Wycieńczona wędrówką zaczęła kołatać do bramy i błagać strażnika, by wpuścił ją do środka, lecz ten tylko zatrzasnął przed nią wrota.
Ruszony jednak sumieniem udał się do swojego pana, aby przekazać mu wieść o niespodziewanym gościu. Niedzicki pan ucztował właśnie w towarzystwie możnych dam oraz grajków i niechętnie wyszedł przed bramę. Gdy jednak zobaczył przemoczoną i obdartą zakonnicę, szybko nakazał pachołkom ją wygnać.

Weronika w milczeniu odeszła w mrok i nikt więcej jej nie widział… Tej samej nocy nad niedzickim zamkiem zerwała się potężna burza. Niektórzy z sług złego pana twierdzili później, że wśród podmuchów wichru i huku gromów dało się usłyszeć przekleństwo.
Tajemniczy głos obwieścił oto, że pewnego dnia skała, na której stoi zamek runie i pogrzebie nieszczęsną warownię. Gdy rano burza minęła, zdumieni mieszkańcy zamku zobaczyli na skale rysę, której wcześniej nie było.
Od tej pory szczelina nieustannie się powiększa, aż pewnego dnia pochłonie zamek. Taka będzie kara za próżność złego pana, który odmówił schronienia nieszczęsnej Weronice i wielu innym ludziom, szukającym ocalenia przed Tatarami…

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , więcej...

Legenda o skarbie ukrytym w Zamku Czorsztyn …

przez , 12.gru.2016, w Legendy

1Pieniny pełne są skarbów… Złoto, kosztowności i drogie kamienie miały być ukrywane w górach przez zbójników, rycerzy oraz śmiałków, którym udało się odnaleźć złoża cennych kruszców. Jeden ze skarbów ponoć znajduje się w podziemiach zamku w Czorsztynie.
Dla dwóch zuchwałych pasterzy próba jego odnalezienia skończyła się jednak bardzo smutno. Wojtek i Szymon – bo tak mieli się nazywać owi nieszczęśnicy – od najmłodszych lat byli nierozłącznymi przyjaciółmi.
Żadnemu z nich nie wiodło się jednak w życiu zbyt dobrze – ani w fachu juhasa, ani w roli flisaka nie udało im się dorobić majątku, o którym marzyli.
Pewnego razu Wojtek i Szymon spotkali się w karczmie i po sporej dawce gorzałki uradzili, że jedynym lekiem na ich bolączki może być… odnalezienie skarbu.

Takowych ponoć w Pieninach nigdy nie brakowało, więc należało dobrać się tylko do jakiegoś, ukrytego gdzieś przez zbójców złota.
Obaj śmiałkowie udali się po poradę do starego Jana – miejscowego znachora.
Ten zdradził im, że skarb odnaleźć można właśnie na Czorsztyńskim Zamczysku. Ukryte tam bogactwo należeć miało do samego Kostki Napierskiego, który w podziemnej komnacie zgromadził skrzynie ze złotem, dukatami i drogimi kamieniami. Sęk w tym, że skarbu pilnują demony wraz z diabłami, a bezpiecznie można się do niego dobrać tylko w Noc Świętojańską. Odważni pasterze wyczekali więc dogodnego terminu i w najkrótszą noc roku wyruszyli na spotkanie przeznaczenia. Zabrali ze sobą łuczywo oraz przedmioty niezbędne w przypadku spotkania ze złymi duchami: kredę święconą w Trzech Króli i wosk wytopiony z paschalnej  świecy.

Po chwili poszukiwań znaleźli wejście do podziemi i przez niewielką szczelinę wcisnęli się do mrocznych korytarzy. Długo błądzili w podziemnym labiryncie aż w końcu ujrzeli niesamowity blask – przed nimi stała komnata wypełniona złotem i kosztownościami. Wojtek i Szymon zabrali ze sobą tyle, ile mogli udźwignąć i obwieszeni skarbami z trudem usiłowali wydostać się na powierzchnię. Nagle korytarze przeszył przeraźliwy śmiech złych mocy, a drzwi, którymi uprzednio weszli do komnaty zatrzasnęły się z hukiem, zamykając obu śmiałkom drogę ucieczki. Na nic zdały się próby otwarcia zamka – pasterze znaleźli się w podziemnej pułapce, w całkowitych ciemnościach. W końcu jednak udało im się rozpalić łuczywo i odnaleźć w ścianie szczelinę prowadzącą do kolejnego lochu i dalszych korytarzy.

Wędrowali nimi przez wiele godzin aż w końcu odnaleźli wyjście, który wyprowadziło ich na brzeg Dunajca. Uradowani juhasi ruszyli więc w drogę powrotną do Czorsztyna, ale jakoś nie mogli poznać rodzinnej wioski. A to droga za szeroka, a to kapliczka, której wcześniej nie było. Gdy wreszcie doszli do wsi okazało się, że ich domostwa dawno nie istnieją i zostały z nich tylko ruiny i zdziczałe drzewa. Oto okazało się, że to co dla nich było jedną nocą w podziemiach, dla reszty świata było całym wiekiem. Wszyscy bliscy dawno już odeszli i nie ma dokąd wracać. Sam skarb zamienił się natomiast w bezwartościowe kamienie.
Co się działo dalej z nieszczęsnymi juhasami – tego nie wiadomo.
Przez długie lata wśród mieszkańców Czorsztyna krążyła jednak opowieść o dwóch młodzieńcach, którzy w tajemniczy sposób zaginęli w noc św. Jana…

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...