Tag: historia

Koci Zamek w Szaflarach

przez , 01.gru.2017, w Ciekawe miejsca

Koci Zamek na Szaflarskiej SkaleSzaflary to 3-tysięczna wieś położona na Podhalu, 7 km na południe od Nowego Targu (przy drodze krajowej numer 47 „zakopiance”), na pograniczu dwóch regionów geograficznych – Kotliny Nowotarskiej i Pogórza Bukowińskiego. Znana jest głównie z kompleksu basenów termalnych o powierzchni prawie 1000 m2 zasilanych wodą termalną z miejscowego odwiertu.
Pierwsze wzmianki o Szaflarach pochodzą z początku XIII wieku, kiedy to powstaje gród obronny.
Około 1234 roku Teodor Gryfita otrzymał pozwolenie od Henryka Brodatego na sprowadzanie kolonistów niemieckich.
Udokumentowana wzmianka o wsi pochodzi zaś z 1328 roku.

Niestety nie zachował się akt lokacyjny osady, a jedynie tak zwany przywilej Piotra ze Słupi, kasztelana zamku Dunajeckiego (Szaflarskiego) z 1338 roku. Do 1335 roku sołectwo szaflarskie ze wsią należało do zakonu cystersów. Później na przełomie wieków kolejno zmieniali się właściciele Szaflar. Na przykład w latach 90-tych XV wieku sołectwo było w rękach Miklasza (rajcy miasta Kleparza), a potem w użytkowaniu plebejskiej rodziny Szaflarskich.
Nieopodal stacji kolejowej, na samotnej wapiennej skale wznoszącej się wysoko nad doliną Białego Dunajca, nazywanej Szaflarską Skałką 650 m n.p.m., na przełomie XIII/XIV wieku wybudowany zostaje zamek, który z czasem przybrał nazwę „Kociego Zamku”.1907rok Koci Zamek od północyWapienna skała należy do Pienińskiego Pasa Skałkowego, a na jej szczycie znajduje się płaski majdan o powierzchni około 7 arów. To właśnie na nim, pierwotnie w XI wieku (w oparciu o dane archeologiczne) powstał kamienno-drewniany gródek stożkowaty, a następnie około 1245 roku podjęto decyzję o wzniesieniu drewnianego gródka. Budowy najprawdopodobniej dokonali cystersi ludźmierscy, ponieważ w XIII i XIV wieku gródek wraz z wsią Szaflary należał do opactwa cystersów ludźmiersko-szczyrzyckich. Inne źródła za budowniczych wskazują potomkowów wojewody krakowskiego Teodora Gryfity.
W 1380 roku, za panowania Ludwika Węgierskiego, gródek został włączony wraz z wsią do dóbr królewskich.

W pierwszej połowie XIV wieku drewniany gródek zostaje przebudowany na zamek. Wzmianki o zamku pojawiają się w dokumentach z początków panowania Kazimierza Wielkiego – w 1334 roku wspomniany jest „nowy zamek” (castrum novum) w Szaflarach. Na dokumencie z 1338 roku figuruje między innymi podpis Piotra ze Słupi (Petrus de Slupi), kasztelana zamku szaflarskiego.
Zamek wybudowano na szczytowym spłaszczeniu skały o wymiarach około 20×30 metrów. Szaflarska Skałka, na której się znajdował, od północy i wschodu kończy się urwiskiem, natomiast zbocza południowe i zachodnie są łagodne. Był konstrukcją murowano-drewnianą otoczoną murem obwodowym o trzech bokach prostych i jednym boku zaokrąglonym.Plan Kociego ZamkuSwego czasu wysnuto przypuszczenie, że około 1474 roku Piotr Komorowski dodatkowo wzmocnił zamek kamiennym wałem zaporowym. W tym też okresie droga do zamku prowadziła przez drewniany most i barbakan.
Skąd właściwie wzięła się nazwa „Koci Zamek”? Znaczenie tej bardzo starej nazwy nie ma nic wspólnego z kotami, jak większości osób może nasuwać się tego typu skojarzenie. Po części nawiązuje do innowierców, a zwłaszcza do czeskich husytów. Pochodzenie tej nazwy wyjaśnia między innymi podanie ludowe z Piwnicznej:
Na Kotczym Zamku we dnie niemiło, a w nocy straszno. Jesienią i na wiosnę spod Skałki, na której koci zamek, i z paryji kamiennej, w noc ciemną po północku, wyjeżdżają wozy jakieś, bryki ciężkie. Pędzą wprost, ku Popradowi, i po spadzistości zjeżdżają w rzekę prosto w wir (…)„.

Źródłosłowie „koci zamek” pochodzi od słowa „kocz” lub „kotczy”, jak nazywano dawniej wóz – od koczenia czyli toczenia się (wozów husyckich).
„Kocie” lub „Kotcze Zamki” były miejscami po obozowiskach husytów umacnianych wozami, którzy przenikali na ziemie polskie. Takie warowne obozy chronione przez połączone wozy, zakładano nie na szczytach gór, ale na wysoczyznach gdzie można było wozami dojechać. Zatem „Kocimi Zamkami” zostały nazwane niektóre miejsca będące niezbyt wysokimi i rozległymi wzniesieniami, o dość regularnych formach. Owe wzniesienia z reguły znajdują się na niezbyt wysokich i już rozleglejszych wzgórzach – na działach, skąd horyzont jest zawsze rozległy, widoczność dobra. Kocie zamki znajdują się zawsze w pobliżu ważniejszych dróg, obecnie istniejących lub dawnych.Szaflary Koci ZamekW 1380 roku, za panowania Ludwika Węgierskiego, opat klasztoru cystersów w Szczyrzycu wydzierżawił zamek w Szaflarach Żydowi nawróconemu na chrześcijaństwo, który założył w nim mennicę bijącą srebrne monety. Żyd mincerz z czasem zaczął je fałszować, bijąc je z niepełnowartościowego stopu, a „zaoszczędzone” w ten sposób srebro przywłaszczał sobie.
Ludwik Węgierski niechybnie położył kres temu procederowi. Na jego rozkaz wojsko zdobyło i zajęło zamek, Żyd został pojmany i za oszustwo stracony w Nowym Targu. Kolejnym rozkazem zamek został zniszczony przez podpalenie. „Zaoszczędzonego” przez Żyda srebra, ukrytego na zamku lub w jego okolicy, do chwili obecnej nie udało się odnaleźć.

Po włączeniu Szaflar do dóbr królewskich nastąpiła odbudowa zamku w latach 1470-1480. Wówczas to, w 1474 roku, za panowania Kazimierza Jagiellończyka, zamek zostaje przekazany w dzierżawę Piotrowi Komorowskiemu (herbu Korczak), a już trzy lata później, w 1477 roku, odebrany za sprzyjanie królowi węgierskiemu Maciejowi Korwinowi.
Natychmiast zostaje opanowany przez wojska królewskie pod dowództwem starosty krakowskiego Jakuba z Dębna. Po opanowaniu zamku Kazimierz Jagiellończyk przekazuje go Markowi Ratoldowi, który miał na nim zapisaną od króla należność pieniężną. W tym okresie w dokumentach źródłowych pojawia się nazwa „fortalicja Szaflary” (fortalitium Schaflari).1907rok Koci Zamek od południaZamek został opuszczony najprawdopodobniej w pierwszej połowie XVI wieku, popadając w ruinę, poprzez rozbiórkę – pozyskiwanie materiału budowlanego przez okolicznych chłopów i kolejny pożar. Według niektórych źródeł był w zupełnej ruinie już przed 1505 rokiem.
Obecnie sam zamek już nie istnieje, ale zachowały się po nim widoczne w terenie ślady. Między innymi zachowała się (jedynie) część fundamentów muru obwodowego z początku XIV wieku (na plateau) oraz resztki wału usytuowanego od strony południowej. Jeszcze w ubiegłym wieku, w ścianach skały łamano kamień do wypalania wapna w pobliskim wapienniku.

W trakcie II wojny światowej na terenie Kociego Zamku stacjonowały oddziały wojsk niemieckich. W 1942 roku na stanowisku po Kocim Zamku, z ramienia niemieckich władz okupacyjnych Generalnego Gubernatorstwa, a w szczególności dużego zainteresowania gauleitera Hansa Franka, przeprowadzono badania archeologiczne. W wyniku wykonanych wówczas przekopów udało się odsłonić warstwy kulturowe potwierdzające średniowieczny rodowód obiektu. Pozyskano również materiał ceramiczny oraz inne zabytki ruchome.
Prawdopodobnie owe prace archeologiczne miały również na celu odnalezienie dużych ilości srebra ukrytego przez Żyda – mincerza.Koci Zamek w Szaflarach (1)Teren zamku jest częściowo zabudowany. Od lat 90-tych XX wieku na Szaflarskiej Skałce stoi odrestaurowany „zamek” w postaci willi z czterospadowym dachem mansardowym zwieńczonym wieżyczką.
Całość otoczona jest wysokim kamiennym murem i metalowym ogrodzeniem. Partia szczytowa obecnie nie jest dostępna dla zwiedzających – całość z zabudową stanowi teren prywatny.
Odrestaurowany ćwierć wieku temu „Koci Zamek” nawiązuje do istniejącej w tym miejscu przed 100-laty innej budowli. Jest ona uwidoczniona na zdjęciach w Tygodniku Ilustrowanym z 1907 roku (czarno-białe zdjęcia).
W niektórych opracowaniach spotyka się błędną lokalizację zamku – zamiast Szaflarskiej Skałki wskazuje się pobliską górę Ranyzberg (Raniszberg) 736 m n.p.m.

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Legenda o skarbie ukrytym w Zamku Czorsztyn …

przez , 12.gru.2016, w Legendy

1Pieniny pełne są skarbów… Złoto, kosztowności i drogie kamienie miały być ukrywane w górach przez zbójników, rycerzy oraz śmiałków, którym udało się odnaleźć złoża cennych kruszców. Jeden ze skarbów ponoć znajduje się w podziemiach zamku w Czorsztynie.
Dla dwóch zuchwałych pasterzy próba jego odnalezienia skończyła się jednak bardzo smutno. Wojtek i Szymon – bo tak mieli się nazywać owi nieszczęśnicy – od najmłodszych lat byli nierozłącznymi przyjaciółmi.
Żadnemu z nich nie wiodło się jednak w życiu zbyt dobrze – ani w fachu juhasa, ani w roli flisaka nie udało im się dorobić majątku, o którym marzyli.
Pewnego razu Wojtek i Szymon spotkali się w karczmie i po sporej dawce gorzałki uradzili, że jedynym lekiem na ich bolączki może być… odnalezienie skarbu.

Takowych ponoć w Pieninach nigdy nie brakowało, więc należało dobrać się tylko do jakiegoś, ukrytego gdzieś przez zbójców złota.
Obaj śmiałkowie udali się po poradę do starego Jana – miejscowego znachora.
Ten zdradził im, że skarb odnaleźć można właśnie na Czorsztyńskim Zamczysku. Ukryte tam bogactwo należeć miało do samego Kostki Napierskiego, który w podziemnej komnacie zgromadził skrzynie ze złotem, dukatami i drogimi kamieniami. Sęk w tym, że skarbu pilnują demony wraz z diabłami, a bezpiecznie można się do niego dobrać tylko w Noc Świętojańską. Odważni pasterze wyczekali więc dogodnego terminu i w najkrótszą noc roku wyruszyli na spotkanie przeznaczenia. Zabrali ze sobą łuczywo oraz przedmioty niezbędne w przypadku spotkania ze złymi duchami: kredę święconą w Trzech Króli i wosk wytopiony z paschalnej  świecy.

Po chwili poszukiwań znaleźli wejście do podziemi i przez niewielką szczelinę wcisnęli się do mrocznych korytarzy. Długo błądzili w podziemnym labiryncie aż w końcu ujrzeli niesamowity blask – przed nimi stała komnata wypełniona złotem i kosztownościami. Wojtek i Szymon zabrali ze sobą tyle, ile mogli udźwignąć i obwieszeni skarbami z trudem usiłowali wydostać się na powierzchnię. Nagle korytarze przeszył przeraźliwy śmiech złych mocy, a drzwi, którymi uprzednio weszli do komnaty zatrzasnęły się z hukiem, zamykając obu śmiałkom drogę ucieczki. Na nic zdały się próby otwarcia zamka – pasterze znaleźli się w podziemnej pułapce, w całkowitych ciemnościach. W końcu jednak udało im się rozpalić łuczywo i odnaleźć w ścianie szczelinę prowadzącą do kolejnego lochu i dalszych korytarzy.

Wędrowali nimi przez wiele godzin aż w końcu odnaleźli wyjście, który wyprowadziło ich na brzeg Dunajca. Uradowani juhasi ruszyli więc w drogę powrotną do Czorsztyna, ale jakoś nie mogli poznać rodzinnej wioski. A to droga za szeroka, a to kapliczka, której wcześniej nie było. Gdy wreszcie doszli do wsi okazało się, że ich domostwa dawno nie istnieją i zostały z nich tylko ruiny i zdziczałe drzewa. Oto okazało się, że to co dla nich było jedną nocą w podziemiach, dla reszty świata było całym wiekiem. Wszyscy bliscy dawno już odeszli i nie ma dokąd wracać. Sam skarb zamienił się natomiast w bezwartościowe kamienie.
Co się działo dalej z nieszczęsnymi juhasami – tego nie wiadomo.
Przez długie lata wśród mieszkańców Czorsztyna krążyła jednak opowieść o dwóch młodzieńcach, którzy w tajemniczy sposób zaginęli w noc św. Jana…

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Bodhisattva

przez , 01.lut.2016, w Galimatias

BodhisattvaZnacie postać Bodhisattwy? Bodhisattwa po zobaczeniu ile jest cierpienia na ziemi, zdecydował się nie przechodzić bram Raju i pozostać na ziemi tak długo, aż wszyscy ludzie zostaną uwolnieni. Prawda jest taka, że gdy Bodhisattwa przechodził swój punkt krytyczny, to znaczy punkt bez odwrotu, a jest nim potrójna próba światła, nie mógł On już wycofać się z tej drogi. Przejście potrójnej próby zagwarantowało Mu wieczną chwałę i od tej chwili jego przebudzenie było już tylko kwestią czasu, mógł się przebudzić tu, lub w zaświatach. Tak więc nie może już się wycofać i nie mógł więc w żaden sposób wrócić do starych cykli inkarnacyjnych i inkarnować, podobnie jak większość ludzi inkarnuje się w dalszym ciągu, w cyklach. Ta historia w pewnym sensie jest jak najbardziej prawdziwa, lecz została zniekształcona, a już sama interpretacja, och! – została stworzona przez ludzi i jest jak najbardziej całkowitą bzdurą!

Jedyne co się wtedy wydarzyło i to nie po raz pierwszy to, to, że Bodhisattwowie  gdy już dochodzili do tego punktu przejścia, postanawiali nie opuszczać ziemi, zostając tu dalej, w ludzkiej formie, lecz w żaden sposób niczego nie tracąc. Zrozumcie ludzie, że ludzcy aniołowie wcielają się na ziemię nie po to by gdzieś z niej uciekać, ale po to by doświadczać życia! Lecz najczęściej, gdy się już tu znajdywali, zapominając o wszystkim, biorąc to co dali im ludzie, zamiast doświadczać życia, wyrzekali się życia i tak robią cały czas! Wy tutaj przyszliście by doświadczać, by się bawić, a zamiast tego, co robicie? Wyrzekacie się jak zwykle wszystkiego, staracie się rozwijać duchowo i właśnie w ten sposób tracicie wszystko to, po co żeście tu naprawdę przyszli!

Rozwój duchowy nie istnieje, jest tylko ludzkim wymysłem, próbą odpowiedzi na pytania, na które nie poznali jeszcze odpowiedzi! Więc wracacie w kolejnych cyklach i co się dzieje? Dokładnie to samo! Zbieracie doświadczenia, lecz nie do końca są to doświadczenia, po jakie tu przyszliście! Zamiast cieszyć się życiem, wy w większości cierpicie, a jak nie cierpicie, to wasze życie jest takie jakby Go tu nie było, zamiast doświadczać zamykacie się w tych waszych umysłach i wciąż analizujecie, wciąż myślicie co jeszcze powinniście zrobić, wciąż zadajecie sobie pytania typu:
- Czemu to nie działa?
albo:
- Co robię nie tak?!
I tak umieracie już za samego życia! A co robią Bodhisattwowie gdy się już wreszcie przebudzą? Odkrywają tę prostą tajemnicę, przypominają sobie o tym kim naprawdę są i po co tu naprawdę przyszli i w końcu sobie na to pozwalają.

Zaczynają korzystać z życia, cieszyć się wszelkimi przyjemnościami życia. A Tak! W końcu biorą wszystko to, czego sobie wcześniej z jakichś powodów zabraniali. Zaczynają żyć pełną piersią! Rozumiecie!? W końcu mogą sobie pożyć i podoświadczać, pocieszyć się życiem na maksa. Tyle ich wcześniejszych wcieleń oscylowało na brakach, że w tej chwili wybierają życie w pełnym dostatku. No i jak myślicie, czy wyrzekając się czegokolwiek można się od czegoś uwolnić? Nie! Nie można. To jest bzdura wrzucana przez tych, dla których liczą się tylko sława i tytuły. Nic oni nie wiedzą i nic oni nie czują. Nie można się w taki sposób od niczego uwolnić. Wyrzeczenia powodują jeszcze większe związania i uzależnienia! Tylko życie pełną piersią, bez żadnych wyrzeczeń, ciesząc się wszystkim na maksa, tylko taki sposób życia gwarantuje prawdziwą wolność. Tak więc Bodhisattwowie zostają tu tylko z jednego powodu, by cieszyć się życiem, by te ostatnie wcielenie tu było dosłowną pompą! A tak! A co myśleliście? Że to będą manifestacje tylko świetlane i dobre?

To wy oceniacie i dzielicie świat na zły i dobry, Bodhisattwowie wiedzą doskonale, że dobro i zło nie istnieje i nie ma potrzeby dzielić czegokolwiek. Nie ma sensu tworzyć kolejnej iluzji, wybierają życie i autentyczność. A jak przy okazji pomogą trochę w przebudzeniu innych ludzi, to czemu ni. Są tu by służyć ludziom żyjąc samemu w pełni, autentycznie, samemu będąc prawdą i właśnie to manifestując. Ale żaden Bodhisattwa nie ma zamiaru żyć tu wiecznie, czy cierpieć za jakieś inne życie. A już pełnym nonsensem jest przekonanie, by jakiś Bodhisattwa miał tu żyć do samego końca, aż ostatni człowiek zostanie oświecony i uzyska wolność. Czy wy nie wiecie, jakie w zaświatach ciągną się kolejki by móc się tu narodzić? Bodhisattwa chyba by się nie doczekał. Całe rzesze aniołów, które jeszcze się tu nie wcielały, tylko czekają na swoją kolej. Wielu by zabiło, by się tu dostać. Wy już tu jesteście, macie możliwości, a zamiast żyć, dalej stoicie w tym swoim wycofaniu…

To wszystko, te całe interpretacje o Bodhisattwach, to wierutne bzdury! Nie ma w nich ani cienia prawdy. Nikt nie zostaje tu na wieczność, nikt oprócz śpiących ludzików niczego sobie nie zakłada. A tym bardziej Bodhisattwowie, bo to nonsens jest. Bodhisattwa z niczego nie rezygnuje, z niczego się nie wycofuje. Żyje tu na ziemi w stanie bycia tym czym jest i w każdej chwili może odejść. Nic Go tu nie trzyma. I wielu z Nich żyje tu od bardzo dawien dawna i jak najbardziej, odejdą, kiedy sami zechcą. Nic Ich tu nie trzyma po za Ich własną Wolą Bycia właśnie Tu i Teraz właśnie w Tym pięknym miejscu, jakim jest Ziemia. I taka jest prawda. Mam nadzieję, że rozwiązałem parę kolejnych zagwozdek.

Jestem mesjaszem, zbawicielem, buddą, bodhisattwą! Jestem tym, czym Jestem!

autor: Samuel Blog Księżycowy

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , więcej...

Opowieści skarbowe (2)

przez , 01.sie.2015, w Skarby

Trzej bracia (1948 rok)Mój ojciec (1920 – 1983)
Jako jeden z nielicznych przebył szlak bojowy Lenino – Berlin. Może dlatego, że był kierowcą Studebakera i „ciągał” działo. Po wojnie raz w roku było spotkanie rodzinne trzech braci – wszyscy tak zwani „frontowcy” (zdjęcie powyżej zrobiono w 1948 roku).
Chłopaki przy kawie (?) rozmawiali głównie o wojnie (trauma wojenna). Ojciec opowiadał:
- Po zdobyciu Kołobrzegu ruszyliśmy na Berlin, a tu pół samochodu wojennego dobra, około 5 kg złotych wyrobów, mnóstwo srebra i innych wartościowych rzeczy. Wszystko w skrzyniach po amunicji. Zakopaliśmy to dosyć głęboko na polanie w lesie, w kierunku na Dźwirzyno. Na drzewie zaznaczyliśmy strzałkę.

Pojechaliśmy na początku lat 70-tych. Drzew nie ma, lasu nie ma. Może 5 km w tę stronę, a może 10 km w tamtą (?) …
Teraz można to zlokalizować. Wystarczy wziąć mapę z 1940 – 1945 roku
http://igrek.amzp.pl/mapindex.php?cat=TK25
pokryć ze współczesną mapą satelitarną – jak się nakłada mapy: http://www.wykop.pl/ramka/1201709/zobacz-jak-wygladala-twoja-miejscowosc- wiek-temu-w-google-earth/ – i… życzę powodzenia poszukiwaczom.

Chłopaki mieli mnóstwo szczęścia. Po rozwiązaniu ich jednostek, już prawie nad samą Łabą, cała piątka (widoczna na zdjęciu) wracała do domu. Nie będą wracali na „pusto”. Trzy wypakowane dobrem Studebakery jadą do domu. Nie dojechali. Po krótkiej walce z ruskim patrolem postanowili zawartość samochodu zakopać… Ruskich też (województwo zachodniopomorskie, powiat świdwiński, miejscowość Buślary).
Byłem tam (w 1972 roku) z całą trójką braci. Nie znaleźliśmy!

Bardzo bogaty Niemiec
Trzeba ludzi słuchać i wyciągać (czasem) wnioski. Gość po 60-tce opowiada:
- Moja babcia przez całe swoje życie mówiła mi bym odszukał to, co zakopał najbogatszy Niemiec z jej wsi…
Powiedział nazwę wsi i nazwisko gospodarza. Podobno zapakował dwie skrzynie jak trumny i dziewięć kanek. W nocy wywiózł to do lasu.Odnaleziony karabinWieś jest niedaleko od mojego miejsca zamieszkania. Pojechałem sprawdzić. W parafii miejscowego kościoła widnieje takie nazwisko, czyli zgadza się. Fakt. Wieść niesie, że był bardzo, bardzo bogaty. Ksiądz pokazał mi jego byłe miejsce zamieszkania. Zrobiłem tak jak w instrukcji powyżej (linki). Widać jak do dziś rozbudowała się wieś, jak wyglądały lasy wtedy i teraz. Wytypowałem hipotetyczne miejsca i pojechałem (w maju 2015 roku). Wyszło, że „gość” opowiadał o tym nie tylko mi. Znalazłem dosyć dużo miejsc po pseudo poszukiwaczach. Byłem krótko, bo wygonił mnie deszcz. Znalazłem jedynie to (galeria zdjęć poniżej):

Koło młyńskie (jeszcze nie zabrałem) chyba tam jeszcze jest. Pewnie w najbliższym czasie pojadę tam ponownie.
Oczywiście ciąg dalszy nastąpi. Opowieści jest bardzo dużo (tych których „dotknąłem” osobiście).
Będę dalej publikował…

tekst i zdjęcia: Gawant (AG)

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , więcej...

Tajemnicza puszka

przez , 15.maj.2015, w Historia

Zdjęcie (1)Prolog

(…) Mam w przygotowaniu nowy artykuł. Teraz „zajawka”. Tytuł to „Tajemnicza puszka” (będzie na zdjęciach), w której to znalazłem mnóstwo klisz filmowych, na których jest 630 zdjęć naszych polskich żołnierzy internowanych (1939 – 40 – chyba)„…

Wstęp do tej publikacji rozpocząłem od powyższego fragmentu komentarza Gawanta pod artykułem jego autorstwa „Skarby odnalezione. Zwykłe skarby zwykłych ludzi”, który ukazał się na stronie 3 października 2014 roku.
Ten artykuł jest nietypowy. Podczas eksploracji odkrywamy różne miejsca – nowe i stare, na nowo i po staremu… I czasami zdarza się, że jeszcze „coś” w nich ku naszemu zaskoczeniu.
Opuszczone, stare, samotnie stojace domy, niszczejące kamienice, dworki, pałace, a także „dzikie wysypiska” poza miejscowościami, w lasach… To tylko nieliczne przykłady miejsc, które zdarzają się być istnymi „kopalniami” historii, w których możemy znaleźć pamiątki z przeszłości. Przez innych niedoceniane, zakwalifikowane do niepotrzebnych im śmieci, a jakże wartościowe pod względem historycznym i dokumentalnym. Tak stało się i w tym przypadku.Zdjęcie (2)Artykuł Gawanta jest bardzo krótki ale jak sam zauważył może coś rozwiąże. Zawiera on w sobie niejako prośbę o Waszą pomoc w identyfikację znaleziska. Ze swojej strony mam nadzieję i nie ukrywam, iż liczę Drodzy Czytelnicy, że przyczynicie się do wyjaśnienia tajemnicy kasety ze zdjęciami. Niewątpliwie jest to bardzo cenne znalezisko obrazujące nam historię tamtych lat, wydarzeń, często tragicznych w swoim zakończeniu, ukazujące ludzi minionej epoki, tego jak żyli, miejsc już nieistniejących. Dzięki takim osobom jak Gawant mogą żyć „na nowo”…
Na zdjęciach jest kilka widoków okolicy. Może ktoś będzie wiedział jakiej? (…) Dużo jest zdjęć prywatnych, z dziewczynami, ślub, pogrzeb, procesja, wystawy malarstwa, bardzo dużo portretów i jeszcze jakieś„…
Do szczegółów autor odniesie się w komentarzach.
Odnaleziona puszka. Zamknięta i po otwarciu z zawartościąTajemnicza puszka

W mieście Inowrocław przy ulicy (…) jest stara kamienica przeznaczona do remontu…
Lokatorzy wysiedleni – pusta, nic się nie dzieje. Wszedłem do środka rzucić „okiem doświadczonego eksploratora”.
Na strychu tuż pod dachem, głęboko na belce stoi zardzewiała puszka (zdjęcie powyżej).
Nie mogłem jej otworzyć – lekko uszkodziłem. W środku ciasno zwinięte wywołane klisze.
Na kliszach jest 630 zdjęć.
Wszystkie zdjęcia mam na płytach CD.
Jedynie doszedłem do tego, że zdjęcia są na pewno z internowania naszych polskich żołnierzy w Rumunii.
Nie wiem w jakiej miejscowości oraz nie udało mi się nikogo zidentyfikować…
Może ktoś coś wie? Proszę o informacje.

Zdjęcia z internowania (prawie wszystkie) umieszczam w MyViMu link: 
http://myvimu.com/
Muzeum Gawant. Powoli będę tam umieszczał większość moich zbiorów.

Prosimy wszystkie osoby, które mogą pomóc autorowi w identyfikacji osób, miejsc, itd. o informacje i kontakt w komentarzach lub pod adresem e-mail: geo.explorer@wp.pl (zostaną one przekazane autorowi).
Z góry dziękujemy.

tekst, zdjęcia i prawa autorskie: Gawant (AG)
GeoExplorer jako pierwszy otrzymał zgodę na publikację zdjęć

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Kolumna Łez

przez , 14.cze.2014, w Historia

KŁ” … Tu zwolnij kroku wędrowcze i zatrzymaj się. Rozważ w sercu i myśli łzy, którymi zwilżyła córka dostojnego ojca Dorota Elżbieta Księżniczka Legnicy i Brzegu zaślubiona szczęśliwie dostojnemu Księciu z Nassau – Henrykowi. Podziwiaj pomnik ojcowskiej miłości, zapamiętaj to miejsce, które jest święte dla dostojnego Domu Piastów, święte dla Ciebie przechodniu, święte dla następnych pokoleń. Miejsce, gdzie Jerzy III, książę Legnicy i Brzegu na Śląsku, Jego Cesarsko-Królewskiej Mości tajny radca, podskarbi i najwyższy gubernator na obydwa Śląski – żyj szczęśliwie powiedział Jedynej, pobłogosławił Najukochańszą i pod opiekę dobrych aniołów, patronów podróżnych, pozwolił jej dnia 17 marca 1664 roku wyruszyć z ojczyzny do Dillenburga, żegnając się wzajemnie tysiącami uścisków, westchnień i życzeń. Uczcij i uszanuj ten stół będący świadkiem tej wielkiej szlachetności. Jedź dalej w zdrowiu i żyj szczęśliwie.KŁ (1)Taką oto inskrypcję widzimy na symbolicznej, granitowej księdze u stóp obelisku Kolumny Łez w Ulesiu koło Legnicy. Zabytkowy obelisk znajduje się w centrum wsi, przy drodze wylotowej do Lipiec i jest najstarszym na Śląsku wystawionym w miejscu publicznym nowożytnym pomnikiem o wyłącznie świeckim charakterze. Wzniesiony został w 1664 roku na polecenie księcia legnicko – brzeskiego Jerzego III (najstarszego syna księcia Brzeskiego, czołowego przywódcy protestantów śląskich) na pamiątkę rozstania z córką, wyjeżdżającą do Dillenburga w niemieckiej Hesji do nowo poślubionego małżonka, Henryka von Nassau-Dillenburg. Na obelisku zamieszczono inskrypcję po łacinie wzywającą przechodniów do chwili zadumy w miejscu, które Dorota Elżbieta zrosiła swymi łzami. Obiekt ten uznawano za na tyle istotny, że został zaznaczony na mapie księstwa legnickiego z 1736 roku wydanej przez oficynę Spadkobierców Homanna i do końca XIX wieku oznaczano jego położenie na kolejnych mapach okolic Legnicy.KŁ (2)Pod koniec XVIII wieku zaczął jednakże ulegać zniszczeniu, a miejscowa ludność i władze nie interesowały się jego losem. Odnowienia obelisku dokonano w 1858 roku oraz na początku XX wieku z inicjatywy Towarzystwa Historii i Starożytności z Legnicy, któremu wsparcia finansowego udzieliły władze Rejencji i powiatu ziemskiego w Legnicy, a także prywatny właściciel gruntu na którym znajdował się obelisk. Pierwotnie obelisk znajdował się na skraju wsi u wylotu gościńca, do centrum wsi został przeniesiony przy okazji renowacji. Wizerunek obelisku znajduje się w herbie gminy Miłkowice, stanowiąc nawiązanie do piastowskiej historii gminy. Ponowne prace konserwacyjne przy zabytku miały miejsce w 1995 roku na zlecenie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Legnicy przywracając kolumnie dawny blask, niestety nie na długo. Obelisk będący cenną pamiątką piastowskiego Śląska w chwili obecnej ponownie niszczeje (obdrapana i trawiona przez kwaśne deszcze). Kolumna Łez wkrótce może zamienić się w Szlochającą Kolumnę.

Ciekawostki z Ulesia

Tajemnicze szczątki ludzkie zostały odkopane na obrzeżach Ulesia we wrześniu 2004 roku w trakcie remontowania linii kolejowej. Z małej żwirowni brano piasek i właśnie tam koparka wykopała kości. Szczątki pozbierano, sprawdzono, czy nie ma ich więcej i wysłano do badania. Okazały się nimi szkielety dwóch kobiet i czterech mężczyzn. Zakład Medycyny Sądowej we Wrocławiu określił ich wiek w przedziale od co najmniej 20 do nawet kilkuset lat. Wśród nich mogły się znajdować kości Azjatów, najprawdopodobniej Tatarów. Mogą to być szczątki pochodzące z 1241 roku, gdy doszło do bitwy pod Legnicą. Szkoda, że koparka zniszczyła to bardzo tajemnicze znalezisko, gdzie leżały te kości.

Wojownicy mongolscy byli soleni i zabierani na swoje ziemie albo chowano ich w kurhanach. Nic nie można powiedzieć o tym wykopalisku, bo nie zachowały się żadne przedmioty materialne. Mogą to być także szczątki jeńców czy robotników, którzy zostali zabici lub zmarli podczas działań wojennych. Prokuratura Rejonowa w Legnicy poinformowała Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Miłkowicach, że można zabrać te kości i je pochować, co nie okazało się takie proste. Jerzy Szachuniewicz, prezes Narodowego Centrum Kultury Tatarów w Polsce podjął się dalszej realizacji tego tematu, między innymi dokładnego sprawdzenia czy są to szczątki muzułmanów, a w przypadku potwierdzenia tego faktu, zajęcia się pochówkiem.

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

GeoExplorer

przez , 13.gru.2013, w Galimatias

GE1.jpg GeoExplorer

Eksploracje – Poszukiwania

WYRÓŻNIENIA 2017:

>> 1 czerwiec 2017 roku – GeoExplorer na Onet.pl wyróżniono: „Złoto Inków w Niedzicy”
>> 1 luty 2017 roku – GeoExplorer na Onet.pl wyróżniono: „Drewniany kościół w Sieniawie”

WYRÓŻNIENIA 2016:

>> 2 listopad 2016 roku – GeoExplorer na Onet.pl wyróżniono: „Borowiec wielki”

WYRÓŻNIENIA  2015:

>> wrzesień 2015 roku – GeoExplorer na łamach Gazeta Wyborcza
>> 16 wrzesień 2015 roku – GeoExplorer na Onet.pl wyróżniono: „Odkrycia w Jaskini Niedźwiedziej”
>> 5 sierpień 2015 roku – GeoExplorer na Onet.pl wyróżniono: „Opowieści skarbowe”
>> 27 maj 2015 roku – GeoExplorer na Onet.pl wyróżniono: „Tajemnicza puszka”
>> 5 kwiecień 2015 roku – GeoExplorer na Blog.pl wyróżniono: „Legenda o Krzysztoforach”
>> 1 marzec 2015 roku – GeoExplorer na Onet.pl Blog.pl wyróżniono: „Złoto krnąbrnych mnichów”
>> 25 styczeń 2015 roku – GeoExplorer na Onet.pl, wyróżniono: „Skarby epoki Napoleona”
>> 5 styczeń 2015 roku – GeoExplorer na Onet.pl wyróżniono: „Sztolnia Aurelia w Złotoryi”
>> 4 styczeń 2015 roku – GeoExplorer na Blog.pl wyróżniono: „Skarby epoki Napoleona”
>> od 2015 roku – GeoExplorer dostępny na Twitter

WYRÓŻNIENIA  2014:

>> 22 listopad 2014 roku – GeoExplorer na Onet.pl wyróżniono: „Zaginiony transport”
>> 17 listopad 2014 roku – GeoExplorer na Blog.pl wyróżniono: „Zaginiony transport”
>> listopad 2014 roku – GeoExplorer na łamach miesięcznika Odkrywca
>> 26 październik 2014 roku – GeoExplorer na Onet.pl wyróżniono: „Dworek Marii Konopnickiej w Gusinie”
>> 24 październik 2014 roku – GeoExplorer na Blog.pl wyróżniono: „Zamek w Prochowicach”
>> 19 wrzesień 2014 roku – GeoExplorer na Onet.pl wyróżniono: „Legenda o rozbójnikach z Kruczych Skał”
>> 11 sierpień 2014 roku – GeoExplorer na Onet.pl wyróżniono: „Pochówki wampiryczne w Polsce”
>> 21 lipiec 2014 roku – GeoExplorer na Onet.pl wyróżniono: „Tajemnice Złotego Lasu”
>> 11 luty 2014 roku – GeoExplorer na Onet.pl wyróżniono: „Wielisławka. Ukryte Skarby III Rzeszy”

LICZBA  ODWIEDZIN:2 mln — kopia — kopia>> 11 kwietnia 2017 – 2.500.000 odwiedzin
>> 26 listopada 2015 – 2.000.000 odwiedzin
>> 27 maja 2015 – 1.500.000 odwiedzin
>> 31 grudnia 2014 – 1.086.000 odwiedzin
>> 13 grudnia 2014 (1 rok) – 1.074.000 odwiedzin
>> 22 listopada 2014 – 1.000.000 odwiedzin
>> 13 grudnia 2013 – Start…

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...