Tag: GEP

Diabli Kamień koło Szczyrzyca

przez , 29.gru.2017, w Ciekawe miejsca

DKGrupa skalna, Diabli Kamień 325 m n.p.m., znana również pod nazwą Diabli Kamień koło Szczyrzyca, znajduje się u południowo-wschodnich podnóży góry Grodzisko 618 m n.p.m. leżącej w Beskidzie Wyspowym, 3 km od Szyczyrzyca, po lewej stronie drogi Szczyrzyc – Raciechowice, w miejscowości Krzesławice (Smykań). Sterczy ona samotnie nad doliną Stradomki. Często spotyka się skojarzenia jego położenia ze Szczyrzycem w gminie Jodłownik. Obok prowadzi małopolski szlak architektury drewnianej. Na Diablim Kamieniu zaczyna się czarny szlak, będący jednocześnie Drogą Krzyżową (ta zaczyna się u podnóża i kończy przy kapliczce), biegnący przez Przełęcz pod Grodziskiem na górę Klasztorówka, na której znajduje się grodzisko z V – IV w. p.n.e. i na górę Grodzisko 618 m n.p.m. – z przełęczy odbija szlak niebieski na gród szczyrzycki z XII – XIII wieku i dalej do Poznachowic Górnych.

Piaskowcowa formacja skalna jest pomnikiem przyrody nieożywionej, o długości około 65 metrów, szerokości do 12 metrów i wysokości względnej wahającej się od 17 do 25 metrów. Od zachodu grupa skalna jest lekko nachylona do pól uprawnych wysoką ścianą, wykorzystywaną przez miłośników wspinaczki skałkowej i boulderingu.
Ta potężna wychodnia piaskowców, nie pasująca do okolicy – niespodziewanie pojawia się na niewielkim wzniesieniu i nie stanowi jednolitej bryły skalnej – posiada liczne spękania, wnęki, wyżłobienia, kociołki eworsyjne (wietrzeniowe), szczeliny, fragmentacje, a na samym szczycie kilka niewielkich wgłębień, kociołków i mis wietrzeniowych, w których gromadzi się woda opadowa. Wgłębienia te znajdują się na poziomych lub słabo nachylonych powierzchniach skały, będąc produktami wietrzenia chemicznego i mechanicznego. We fliszu karpackim odnalezione zostały na niewielu skałach.DK1Formacja skalna jest przedzielona szczeliną na dwie części. Niegdyś obie były połączone przejściem w postaci drewnianego przerzuconego mostka, obecnie zaś by dotrzeć na drugą część trzeba szczelinę przeskoczyć. W górnym fragmencie znajduje się galeryjka, częściowo naturalna, częściowo wykuta w piaskowcu. Na szczyt można wejść od strony południowej. Osadzono na nim metalowy krzyż. Większy, drewniany krzyż znajduje się u podstawy Diablego Kamienia, od strony pól (zachodniej). Wystawiony został 13 sierpnia 1999 roku w 80-tą rocznicę Bitwy Warszawskiej 1920′ (Cudu nad Wisłą) a fundatorami jego byli okoliczni mieszkańcy, w szczególności kombatanci wojenni oraz członkowie Związku Szczyrzycan.
Patrząc na ostańca od strony krzyża można zauważyć barwne „odciski palców diabła” (legenda) i charakterystyczne zagłębienia w kształcie rowków, które powstają wskutek działalności wody deszczowej wypłukującej spoiwo.
Wyraźnie widać, że skała jest nachylona. Dawniej biwakowano u jej stóp, podpierano ją tradycyjnie patykami, aby się nie przewróciła.

Diabli Kamień zbudowany jest ze średnio- i gruboziarnistych piaskowców ciężkowickich przecinających pstre łupki, które są bardziej podatne na procesy wietrzeniowe, dzięki czemu został wypreparowany ze wszystkich stron wskutek działalności czynników niszczących, którą ułatwiła mała odporność przylegających od wschodu i zachodu warstw łupkowych.
Piaskowce ciężkowickie (górny paleocen-dolny eocen, 65-34 mln lat temu) są gruboklastycznymi i bardzo gruboławicowymi osadami fliszowymi, fluksoturbidytami. Wydziela się je w śląskiej i magurskiej jednostce tektonicznej Karpat. Uważane są za osady zdeponowane na podmorskich stożkach, jako osady podmorskich kanałów. Utwory podobne do piaskowców ciężkowickich uważane są za osady spływów masowych, turbidyty proksymalne, osady spływów ziarnistych. Piaskowce ciężkowickie są badane od ponad 130 lat. Pierwotnie opisywane były pod nazwą „piaskowców eoceńskich”.DK4Jako piaskowce ciężkowickie opisywane są od 1883 roku, kiedy to zostały wyróżnione z serii utworów fliszowych. Sama nazwa piaskowców pochodzi od miejscowości Ciężkowice, 40 km na południe od Tarnowa, gdzie są one charakterystycznie wykształcone i dobrze odsłonięte (Rezerwat „Skamieniałe Miasto”).
Według niektórych teorii o genezie Diablego Kamienia, ta grupa skalna została odcięta od strony południowej i północnej przez potoki, z kolei od strony wschodniej i zachodniej została wypreparowana z otaczających ją łupków przez denudację. Reszta dokonała się za sprawą procesów wietrzenia. Wszystko wskazuje na to, że w przeszłości geologicznej Diabli Kamień był soczewą piaskowców osadzonych w mniej trwałych łupkach.

Diabli Kamień od dawien dawna był i jest popularnym miejscem oraz atrakcją turystyczną. O popularności tego miejsca stanowił nie tylko sama grupa skalna ale również legendy na temat jego powstania i fakt, że mieszkał tu stale na niewielkim placyku po wschodniej stronie Diablego Kamienia pustelnik z klasztoru cystersów w Szczyrzycu, bardzo pobożny i życzliwy ludziom człowiek, który chętnie rozmawiał z odwiedzającymi to miejsce, wypytującymi go o szczegóły jego życia. Krąży wiele opowieści o jego życiu w leśnym zaciszu, w niewielkiej pustelni, spędzającego noce w otwartej trumnie, pałaniu się pszczelarstwem i hodowlą kóz, codzienną wędrówką do klasztoru w Szczyrzycu na msze i obiady. Obok jego pustelni stała szopa dla kóz i niewielka kaplica p.w. Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej. Tak naprawdę, na przełomie dziejów mieszkało tutaj kilku pustelników i trudno poddać weryfikacji o którą postać chodziło.

Pod lasem znajdowała się jeszcze kaplica św. Benedykta, która obecnie została przewieziona do renowacji. Pewnie też z tych względów, to znaczy pustelników związanych z Opactwem Cystersów w Szczyrzycu, miejsce to było błędnie kojarzone z gminą Jodłownik.
Pustelnia św. Benedykta w Krzesławicach-Podkamieniu powstała w 1886 roku. Pustelnię tworzyły: kaplica, dom oraz kapliczka. Kaplica została wybudowana w konstrukcji szkieletowej, na rzucie prostokąta, z trójbocznym zamknięciem od południa. Wyposażenie kaplicy stanowią dwie stacje Drogi Krzyżowej, ołtarz  oraz szafka z woskową figurą Matki Boskiej z Dzieciątkiem (z XIX wieku). Dom pustelnika jest drewniany, parterowy z dwuspadowym symetrycznym dachem krytym blachą. Powyżej pustelni zbudowano w konstrukcji szkieletowej drewnianą kapliczkę, w postaci niedużego obiektu na planie prostokąta, w której wnętrzu umieszczono ołtarzyk z oleodrukiem Matki Boskiej i drewniany krucyfiks.DK5Wszystkie obiekty znajdujące się przy Diablim Kamieniu są drewniane, wybudowane w 1886 roku staraniem pustelnika Antoniego Rąpa.
Historia ascetycznej chatki w podszczyrzyckim przysiółku sięga początków XIX wieku i jest dość zawiła pod kątem jego mieszkańców i zdarzeń (krążą różne wersje, o różnych postaciach). Jest to miejsce z bogatą historią w tle.
W 1810 roku w kamiennej szczelinie zamieszkał Andrzej Grzybowski. Wkrótce miał zostać zamordowany przez złodziei. Po jego śmierci przybyli kolejni pustelnicy. To okoliczni mieszkańcy mieli wybudować im drewnianą chatkę.
O uporządkowanie pewnego galimatiasu informacyjnego na temat pustelni na Diablim Kamieniu (kolejnych pustelnikach), pokusił się i podjął spisania jej historii o. Romuald Raja (1927-1997) z Opactwa Cystersów w Szczyrzycu. W swojej oryginalnej kronice zawarł najważniejsze fakty z dziejów pustelni i najciekawsze informacje o pustelnikach. Zatem przejdźmy i oprzyjmy się na niej:

- Andrzej Grzybkowski jako rekrut uczynił ślub, że jeśli szczęśliwie odsłuży wojsko, to osiądzie w pustelni. Tak też się stało – w 1810 roku zamieszkał w szczelinie „Kamienia”. Po pewnym czasie obok kamienia wybudował kapliczkę. Zamieszkując pustelnię, w wieku 46 lat, otrzymał wiadomość z rodzinnych stron, Grybów lub Gorlice, o rzekomym spadku. Większą część otrzymanych pieniędzy rozdał ubogim, gdy wrócił do pustelni z pozostałą niewielką sumą, został zamordowany przez miejscowych karczmarzy z Poznachowic Górnych, spodziewających się dużego zysku. Zabójców osadzono w więzieniu w Wiśniczu, gdzie zmarli nie doczekawszy końca wyroku. Po śmierci Grzybkowskiego pustelnia pozostawała długo opuszczona;

- Urban Jan Kanty Popiel ze Starego Sącza, tercjarz zakonu św. Franciszka, pojawił się w 1848 roku. Właściciele pobliskich Zegartowic i pustelni, państwo Załuscy, wybudowali skromny domek dla niego, poświęcony następnie przez cystersów ze Szczyrzyca. Popiel był człowiekiem życzliwym i dobrodusznym, chętnie spotykał się z ludźmi, prowadził również pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej. Zmarł w 1862 roku po 14-letnim pobycie w pustelni, w wieku 86 lat;

- Błażej Starmach z Pcimia, po ukończeniu gimnazjum w Nowym Sączu był przez pewien czas w klasztorze ojców kapucynów w Krakowie. Pracował jako nauczyciel. Zmarł w 1876 roku mając 45 lat;DK6- Benedykt Gawlikowski, były ziemianin, później zakonnik, franciszkanin, zmarł w 1881 roku;

- Jakub Papież z Wilkowiska, wcześniej żonaty, pracował w klasztorze szczyrzyckim. W wieku 80 lat przybył do pustelni, zmarł na apopleksję w 1883 roku;

- Antoni Gabryel Rąp, franciszkanin ze Lwowa. Przed  ślubami zakonnymi był żonaty. Pracował w drukarni, wskutek nieszczęśliwego wypadku maszyna pogruchotała mu rękę. Mimo orzeczonej przez lekarzy amputacji ręka mu się zrosła i wyzdrowiała. Uznał to za zrządzenie Opatrzności i ruszył na pielgrzymkę do Lourdes, na stare lata osiadając w pustelni. Z bratem Jędrzejem Jarzębińskim wybudował obecną kaplicę neogotycką w 1886 roku. Ich autorstwa są także stacje drogi krzyżowej. Antoni Rąp zmarł w 1892 roku;

- Roch Jankiewicz z zakonu Reformatów przebywał tu kilka lat, po czym nakazem władz duchownych wrócił do klasztoru;

- Józef Półtorak z Koźmic Wielkich (koło Wieliczki) przybył mając 42 lata. Wyrabiał koronki, różańce, sztuczne kwiaty do kościołów. Był człowiekiem niezwykle pobożnym, odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Po kilkuletnim pobycie przeniósł się do pustelnię w Kalwarii Zebrzydowskiej;

- Wojciech Benedykt Stępień spod Mielca przebywał tu dwa lata i przeniósł się do pustelni w Odrowążu;

- Antoni Chrząstowski, franciszkanin, urodzony w 1869 roku w Hulanikach na Wołyniu. Będąc podoficerem carskim przeszedł wojnę rosyjsko-japońską. Z własnych pieniędzy wzniósł nową pustelnię i odrestaurował kapliczkę. Z racji służby w armii rosyjskiej nazywany był przez miejscowych „Moskalem”. Po 20 latach pobytu przeniósł się do pustelni w Spytkowicach, gdzie został zabity przez złodziei;

- Jan Olędzki, franciszkanin z Kielc w pustelni przebywał kilka lat, w latach 20-tych i 30-tych XX wieku. Był człowiekiem skrytym, małomównym, przez to niezbyt lubianym przez okolicznych mieszkańców. Zmarł w Krakowie po dłuższym pobycie w szpitalu;DK2- Florian Klamka, długobrody franciszkanin z Libiąża, zajmował się zielarstwem. W pustelni przebywał najdłużej ze wszystkich – 51 lat. Wcześniej był górnikiem, potem kościelnym, wstąpił do karmelitów w Czernej, ostatecznie przystał do reformatów w Krakowie. W Kalwarii Zebrzydowskiej spotkał się z Józefem Półtorakiem podejmując decyzję o opuszczeniu zakonu i rozpoczęciu pustelniczego życia. Był człowiekiem uczynnym i życzliwym, pomagał miejscowym w pracach polowych, założył ogródek różany koło pustelni, oprowadzał turystów po Diablim Kamieniu i okolicy. Pod koniec życia, ze względu na podeszły wiek i liczne choroby przeniósł się do swej siostry, do Libiąża, gdzie zmarł w 1995 roku;

Ostatnim pustelnikiem o którym chyba najwięcej obecnie się mówi był:
- Zygmunt Młynek, nazywany Kamilem, pochodził z Tłuczani koło Wadowic. Był ostatnim pustelnikiem, mieszkającym tu 11 lat, do 1995 roku. Przybył z klasztoru kamilianów z Zabrza, był nowicjuszem u cystersów szczyrzyckich. Inna wersja mówi, że będąc osobą świecką, miał złożyć śluby przez biskupem, że swój czas będzie spędzać na ciągłej modlitwie, jednocześnie wyrzekając się wszelkich uciech życia. Ale ponoć Kamil nie miał duszy pustelniczej. Ponoć informacji na temat pustelnika Kamila można uzyskać w Opactwie Ojców Cystersów w Szczyrzycu lub parafii Góra Świętego Jana, do której należało nominalne zwierzchnictwo nad pustelnią. Zakonnicy twierdzą, że Kamil nie miał powołania do życia ascetycznego.

Miejscowi wspominają, że mimo ludzkich słabości był dobrym pustelnikiem, dbał o teren pustelni, utwardził podwórze, całość ogrodził siatką, sadził dookoła rośliny. Zajmował się malarstwem i rzeźbiarstwem. Chętnie przyjmował turystów, a nawet całe wycieczki szkolne, otrzymując za to niewielkie datki.
Opowiadał, że jego posiłek składa się przede wszystkim z korzonków, a za łoże służy mu trumna, którą można było zobaczyć przez okno pustelni.
Na początku lat 90-tych XX wieku pojawiła się nowa właścicielka terenu Diablego Kamienia i Pustelni. Doszło między nimi do nieporozumień i Kamil wchodząc w konflikt z właścicielką gruntów niestety musiał opuścić pustelnię. W porywie złości miał roztrzaskać trumnę w której spał i wyjechał w Wielki Piątek 1995 roku do Krakowa (lub rodzinnych Wadowic). Właścicielka żądała od niego ponoć niebotycznej sumy za dzierżawę.DK3Od zwiedzających turystów miała pobierać opłatę w wysokości 2 złotych za wstęp, narażając się także miejscowym, od których również próbowała wyegzekwować tę opłatę, gdy wracali po pracy przez jej teren do domów. Kamil sentymentalnie ma po dziś dzień często odwiedzać to miejsce.
Po nim, pojawiało się kilku chętnych do ascetycznego życia, niestety żadnemu z nich nie udało się zostać na dłużej zostać w podszczyrzyckim przysiółku. W drugiej połowie lat 90-tych XX wieku „pustelnikowania” próbowała tutaj nawet zakonnica, ale po konflikcie ze wspomnianą właścicielką gruntu szybko zrezygnowała. Obecnie obiektów nie zajmuje żaden pustelnik.
Kaplica i pustelnia były wielokrotnie okradane i dewastowane. Teren ogrodzony jest siatką.

Analizują powyższą historię pustelnictwa, nasuwa się wniosek, że nie była ona najszczęśliwsza, jakby Diabli Kamień naprawdę pochodził z rąk diabła i ciążyła na tym miejscu jakaś klątwa. Z powstaniem tego miejsca związana jest pewna legenda, którą można usłyszeć od miejscowych. Asumptem do jej powstania mogły być także fragmenty meteorytu przechowywane w klasztorze.
A miało to być tak:

Niegdyś czarownica z diabłem nad brzegiem rzeki Raby w głębokim lesie niedaleko wsi Brzozowa mieszkała. Pewnego dnia drogą przez las przechodził muzykant wracający z wesela, niosąc instrument na grzbiecie. Napotkał go diabeł a gdy basy zobaczył kazał sobie grać do tańca. Zaczął hulać i kręcić się, zaś muzykantowi za każdą piosenkę wrzucał złotego dukata do basów. Cały dzień i noc tańcował a gdy pierwszy kur rano zapiał przykazał diabeł muzykantowi dukaty wydać na tylko na siebie i na swoją rodzinę. Przez wiele lat basista wraz z żoną dukaty na siebie tylko wydawali i obawiając się posądzenia o zaprzedane duszy diabłu, grajek przekazał złote dukaty zakonnikom, którzy budowali klasztor.Diabli Kamień ślady diabłaKupowali różnego rodzaju towary potrzebne do budowy i składali u siebie na podwórzu, a kiedy przychodzili zakonnicy po prośbie dawali im wozy pełne materiału na budowę. Z darowizn basisty i jego żony powstał piękny, wielki klasztor. A było to w roku 1234. Na wieść jak to klasztor powstał czarownica zaraz diabłu doniosła jaki to basista sposób wymyślił by wspomóc budowę klasztoru diabelskim grosiwem. Diabeł nie mogąc ścierpieć powstałego w Szczyrzycu klasztoru nawracającego ludzi od grzechu, już leciał basiście urwać łepetynę ale przecież on dukatów nie dawał, więc umowa nie została złamana. Postanowił więc czart klasztor rozwalić. Pomiędzy chmurami poleciał w góry Karpaty i wybrał największe głazisko jakie tylko mógł udźwignąć. Zakonnicy ze Szczyrzyca usłyszawszy o zamiarze diabła postanowili zawierzyć Bogu i modlić się.

Pędząc z powrotem prawie lądując przy klasztorze usłyszał modlitwy zakonników i dźwięk bijących na Anioł Pański kościelnych dzwonów. Dźwięk kościelnego dzwonu wypalił mu czartowskie uszy, wstrząsnął ciałem paskudnika i diablisko straciło całą swoją siłę. Głaz spadł na ziemię akurat tam gdzie przed laty cały dzień i całą noc czart przy weselnym grajku tańcował. Bezsilny diabeł spadając z wysokości na głaz wrył się kopytami głęboko. Gdy zlazł na ziemię, chciał rzucić nim w kościół ale tylko pazury wbijały się w twardą skałę. Nie miał mocy by go podnieść. Z rozpaczą przytulił się twarzą do kamienia i pozostawił jej odcisk. Kamień z trzema znamionami diabła – kopytami, twarzą i pięcioma wgłębieniami od pazurów można oglądać do dziś.

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Pałac w Rabie Wyżnej

przez , 24.gru.2017, w Zabytki

PWRWRaba Wyżna to 5-tysięczna wieś w powiecie nowotarskim założona około 1580 roku przez kasztelana krakowskiego Wawrzyńca Spytka Jordana herbu Trąby. Pierwsza wzmianka o niej znajduje się w rejestrach poborowych Królestwa Polskiego z 1581 roku. Po jego śmierci wszelkie dobra przeszły wraz z małżeństwem jego córki w ręce rodziny Zebrzydowskich. W połowie XVII wieku Raba Wyżna przechodzi w ręce Skrzetuskich, a następnie Sierakowskich herbu Ogończyk. Po 1808 roku większość majątku przejmuje córka Adama Sierakowskiego – Jadwiga Zawałkiewicz, a w 1820 roku jego wnuczka – Anna Białoskórska. Od 1847 roku właścicielami dóbr zostaje rodzina Wilkoszewskich herbu Sariusz.

W 1880 roku folwark w Rabie Wyżnej został zakupiony przez Marię z Borowskich Zduniową, żonę doktora Jana Zdunia, właściciela wsi Skawa. W 1893 roku majątek przejmuje syn właścicieli Jan Zduń. Zduniowie byli rodzina inteligencką o chłopskich korzeniach, wywodzącą się z miejscowości Pcim koło Myślenic.
W czasie, gdy wraz z żoną Rozalią, właścicielką folwarku w Sieniawie, gospodarowali w Rabie Wyżnej, majątek został rozbudowany i zmodernizowany. Rozalia (Róża) z domu Seeling de Saulenfels (1871-1957) była córką Ludwika Seelinga de Saulenfels, dyrektora dóbr arcyksięcia Rainera w Izdebniku i Melanii z Riegerów, pochodzącej ze znanej krakowskiej rodziny.

Jan Kanty Zduń (1867-1906) i Rozalia Seeling mieli jedną córkę Wandę (1894-1983), która w 1917 roku wyszła za mąż za Kazimierza Głowińskiego (1878-1942) herbu Godziemba, (pochodzącego z ziemi tarnopolskiej na Kresach) będącego zastępcą komisarza powiatowego, a później starostą w Nowym Targu.
Od tego czasu dwór w Rabie Wyżnej stał się nazywany Pałacem Głowińskich.
Pierwsza wzmianka o dworze pochodzi z 1844 roku. Wówczas był to dwór drewniany kryty papą z kolumnami na ganku. Budowa nowego budynku dworskiego rozpoczęta została w 1900 roku, a ukończona w 1902 roku.PWRW1Zaprojektowany został dla młodego dziedzica rabskiego doktora Jana Zdunia przez Konrada Kuhla (1856-1922), docenta Uniwersytetu Jagielońskiego i profesora Szkoły Rolniczej w Krakowie (obecnie Uniwersytet Rolniczy), tworzącego głównie w duchu modnego wówczas historyzmu.
Pałac jest budowlą murowaną, eklektyczną z elementami secesji, parterową, z piętrowymi skrzydłami, podpiwniczoną, krytą dachami dwu- i czterospadowymi. Plan budowli jest nieregularny. Dwór położony jest w starym parku, który założono na początku XX wieku. Przed fasadą frontową znajdują się ślady dawnego podjazdu z umiejscowioną pośrodku fontanną.

Najbardziej charakterystycznym elementem architektonicznym fasady frontowej stanowi umieszczona we wschodnim narożniku kwadratowa trzykondygnacyjna wieża (na której znajduje się data i nazwisko architekta), przykryta wysokim czterospadowym daszkiem.
Dekorację fasady stanowią nieregularnie rozmieszczone, zamknięte łukami półokrągłymi okna oraz elementy żeliwne.
Po ukończeniu budowy nowego dworu, Głowińscy przystąpili do budowy czworaka, spichlerza i okazałej drewnianej stodoły. Wszystkie te obiekty powstały na początku XX wieku.

Czworak z przeznaczeniem na budynek mieszkalny był jest murowany i pokryty dachówką. Znajdujące się w nim mieszkania zostały wykupione na własność przez lokatorów od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa.
Spichlerz, który pełnił swoją funkcję, został przekształcony na mieszkania dla pracowników – podobnie jak w przypadku czworaka mieszkania zostały wykupione przez lokatorów.
Drewniana stodoła jest pokryta dachówką. Obecnie jest użytkowana przez dzierżawcę gruntów wraz z zabudowaniami gospodarczymi od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa.PWRW2Równocześnie, na początku XX wieku Głowińscy zakładają w formie naturalistycznej dworski park krajobrazowy wraz ze ścieżkami spacerowymi i klombami kwiatowym. Od 1945 roku park popada w zaniedbanie, narasta nalot nowych samo nasianych drzew, przez co zatraca się układ kompozycyjny. Nie ma śladu dawnych ścieżek spacerowych. Nic też nie zostało z klombów kwiatowych. W doborze gatunkowym drzew przeważają lipy drobnolistne, jesiony wyniosłe, dęby. Najstarsze drzewa w parku mają ponad 100 lat. Z ciekawszych egzemplarzy wymienić należy okazy grabów pospolitych, daglezji, sosen czarnych, jesionów wyniosłych (odmiany zwisłej) i buków pospolitych.

Głowińscy (także na początku XX wieku) chcąc jeszcze bardziej uatrakcyjnić posiadłość i park, budują palmiarnię/oranżerię nieopodal pałacu, na terenie parku. Budynek został odnowiony w latach 1980-1983 i pełnił funkcję kawiarenki dla gości wczasowych. Budynek został odkupiony od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa wraz z dworem przez spadkobiercę. Podobnie jak dwór, budynek jest niestety zaniedbany, pozostaje w częściowej ruinie (miejscowe śmietnisko) i wymaga remontu.
Od roku 1934 w gruntownie przebudowanym dworze czynny był w miesiącach letnich i zimowych pensjonat dla gości, którego kierownikiem była Rozalia Zduniowa. Jego gośćmi byli ludzie zamożni, wywodzący się ze sfer rządowych oraz ziemiańskich, naukowcy.

Przebywali tu między innymi generał Józef Haller, kartograf Eugeniusz Romer, prawnik profesor Uniwersytetu Jagielońskiego Fryderyk Zoll. W czasie II wojny światowej odbywało się w nim tajne nauczanie, do momentu gdy wiosną 1943 roku dwór został zajęty przez Niemców. Rozalia Zduniowa wraz z resztą rodziny przeniosła się do majątku w Sieniawie. Pałac w rękach Głowińskich znajdował się do 1945 roku, czyli do momentu wysiedlenia ich z Raby Wyżnej. Potomkowie rodu rozsiani są po różnych częściach Polski i świata. Od dnia 28 stycznia 1945 roku w pałacu stacjonował sztab jednostki radzieckiej. W lutym 1945 roku przechodzi na własność państwa, a następnie, w latach 50-tych, majątek przejmuje Instytut Zootechniki w Krakowie. We dworze znajdowała się siedziba kierownictwa Instytutu.PWRW3Dwór przez kilkadziesiąt lat był zajmowany przez różne instytucje i ośrodki.
W 1975 roku majątek przeszedł w ręce państwowego Ośrodka Hodowli Zarodowej Osiek – Gospodarstwo w Rabie Wyżnej. W latach 1980-1983 wykonano remont kapitalny dworu na podstawie danych o jego dawnym wyglądzie zewnętrznym oraz wystroju wewnątrz. Dwór przekształcony został w Dom Wczasowy „Raba” dla pracowników ówczesnego Państwowego Ośrodka Hodowli Zarodowej. W 1985 roku pałac Głowińskich został wpisany do rejestru zabytków kultury. W 1993 roku dwór i cały majątek przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. Na początku lat 90-tych XX wieku spadkobierca majątku w Rabie Wyżnej rozpoczął starania o zwrot rodzinnej własności.

W 1999 roku udało mu się odkupić od Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa część majątku. W chwili obecnej obiekt wymaga gruntownego remontu – budynek jest bardzo zaniedbany i zrujnowany. Właściciel (przebywający poza granicami kraju) w ramach rewitalizacji chciałby w dworze ulokować funkcjonujący niewielki pensjonat, hotel lub ośrodek konferencyjny. Wstęp do pałacu nie jest możliwy, wszystkie obiekty i teren można oglądać z zewnątrz.

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Niumbaha

przez , 01.wrz.2017, w Flora i Fauna

NiumbahaMoją uwagę zwrócił uderzająco piękny i wyraźny wzór plamek i pasków. To było bardzo niezwykłe zwierzę, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Stało się oczywiste, że jest to nowy gatunek. To było odkrycie mojego życia
(DeeAnn Reeder)
Każdego miesiąca odkrywa się kilka nowych gatunków flory i fauny na Ziemi.
W 2013 roku po ekspedycji biologów do Sudanu Południowego (Ekwatorii Zachodniej), opisali oni na nowo gatunek nietoperza, uważając go na początku za swoje odkrycie. Kierująca zespołem naukowców profesor biologii DeeAnn Reeder z Uniwersytetu Bucknell w Pennsylvanii (USA) nazwała niumbahę „odkryciem życia”.

Nietoperz borsuczy (Niumbaha superba), Pied bat, jest bardzo charakterystycznym i specyficznym nietoperzem ze względu na umaszczenie sierści, które przypomina paski borsuka. Ten bardzo rzadki gatunek zalicza się do rodziny Vespertilionidae i jest jedynym przedstawicielem gatunku z rodzaju Niumbaha.
Po raz pierwszy został zaobserwowany i złowiony w 1939 roku przez dr Haymen na terenie Belgijskiego Konga (dzisiejszej Demokratycznej Republice Konga), która błędnie go zidentyfikowała i został zakwalifikowany do rodzaju Glauconycteris pod nazwą Glauconycteris superba.Odkrywcy NiumbahyCo ciekawe, od tamtej pory jakby zapadł się on pod ziemię i nie widziano go aż do początku lat 90-tych XX wieku. Niumbaha w języku Pazande oznacza „rzadki” lub „dziwny”. Do chwili obecnej zaobserwowano tylko 5 (!) przedstawicieli gatunku tego nietoperza. Poszczególne osobniki obserwowano na terenie Konga, Wybrzeża Kości Słoniowej, Ghany i Sudanu Południowego. Wynika z tego, że jego naturalnymi siedliskami są subtropikalne i tropikalne suche lasy oraz subtropikalne lub tropikalne wilgotne lasy nizinne. Wielkością odpowiada Nockowi dużemu (Myotis myotis). Co ciekawe niumbaha nie został wymieniony w Czerwonej Księdze gatunków zagrożonych wyginięciem.

Członkowie ekspedycji w nocy rozstawili obóz wokół niewielkiego jeziorka w rezerwacie Bangangai, rozwieszając wokół niego siatki w celu odławiania nietoperzy i innych stworzeń do przeprowadzenia badań terenowych oraz ochrony nad tym ekosystemem.
Po włączeniu świateł, inny członek ekspedycji Adrian Garside (dyrektor ds. programu Fauna&Flora International FFI) zobaczył niezwykłego nietoperza zaplątanego w siatkę. Ponieważ ekipa nie znała tego nietoperza, na gorąco uznano, że okaz ten jest ważnym znaleziskiem – nowo odkrytym gatunkiem. Sądzono tak do momentu aż parę tygodni później z Juby wysłano faksem zdjęcia złowionego nietoperza innym naukowcom.Niumbaha (1)Ci w odpowiedzi zasugerowali, że może to być Glauconycteris superba, gatunek nietoperzy po raz pierwszy odkryty w 1939 roku w Belgijskim Kongu.
DeeAnn Reeder pozostawała jednak sceptyczna do przekazanych informacji, gdyż widziała wcześniej Glauconycteris superba, a tamten osobnik miał całkowicie inny wygląd – od kształtu i wielkości czaszki do unikalnych pasów.
Dopiero po wysłaniu złowionego osobnika do Smithsonian Institution w Waszyngtonie, celem potwierdzenia przynależności gatunkowej, ustalono, że ten okaz nie pasuje do rodzaju Glauconycteris.

Tym samym dla nietoperza wybrano nazwę plemienną, aby przypisać go jako symbol należący do ludów Południowego Sudanu (Republika Sudanu Południowego ze stolicą w Dżubie, powstała 9 lipca 2011 roku w wyniku odłączenia się od Sudanu) – naukowcy ochrzcili nowy gatunek jako „niumbaha”, co w języku miejscowych plemion Pazande oznacza „rzadki lub „niezwykły”. Natomiast jeżeli chodzi o nazywanie go „panda bat” DeeAnn Reeder powiedziała, że nigdy go tak nie nazwała – paski na sierści nietoperza bardziej przypominały jej borsucze, natomiast podobieństwo do pandy widzi jedynie we wzorach na jego pyszczku.Niumbaha (2)Po powrocie do Stanów Zjednoczonych DeeAnn Reeder stwierdziła, że nietoperz był taki sam jak pierwotnie złowiony w 1939 roku w pobliskiej Demokratycznej Republice Konga i nazwany Glauconycteris superba, ale ona i jej koledzy nie wierzyli, że pasuje do innych nietoperzy z tego rodzaju. Przeanalizowano czaszkę i wygląd osobnika z rezerwatu Bengangai oraz czaszki egzemplarzy muzealnych stwierdzając, że pod względem ekomorfologicznym Glauconycteris superba różni się od innych gatunków zgrupowanych w rodzaju Glauconycteris.
Po starannej analizie jasne jest, że nie należy do tego rodzaju. Jego charakter czaszki, jego skrzydła, wielkość, uszy – dosłownie wszystko, co widać, nie pasuje. To takie wyjątkowe, że możemy oznaczyć nowy gatunek„.

DeeAnn Reeder uważa, że „nowy-stary” nietoperz właściwie pod żadnym względem nie pasuje do wcześniejszej klasyfikacji. Jest tak unikalny, że konieczne było utworzenie nowego gatunku.
Pierwszą wskazówką, że gatunek należałoby przeklasyfikować, było nietypowe ubarwienie. Później biolodzy zwrócili uwagę na skrzydła. U przedstawicieli rodzaju Glauconycteris, którzy ze względu na delikatną budowę bywają nazywani motylimi nietoperzami, są one przezroczyste i brązowe/białe, zaś tutaj natura postawiła na smolistą czerń. Kolejnymi niepasującymi do układanki szczegółami okazały się czaszka i uszy.Niumbaha (3)DeeAnn Reeder kontynuuje badania i poszukiwania kolejnych okazów niumbahy w Afryce. Na ten cel otrzymała środki w łącznej wysokości 2 milionów dolarów z Funduszu Woodtiger (prywatnego funduszu badawczego).
To naprawdę tylko wierzchołek góry lodowej, która była w dużej mierze nieznana przez biologów ze względu na trwający konflikt w tym regionie. Pozostało tam jeszcze wiele do odkrycia” – powiedziała DeeAnn Reeder mając na myśli różnorodność biologiczną w Południowym Sudanie. Dodała jeszcze, że odkrycie naprawdę świadczy o głębokiej różnorodności biologicznej w rejonach Afryki Wschodniej i Środkowej.

Dla mnie odkrycie to jest istotne, ponieważ podkreśla znaczenie biologiczne Południowego Sudanu i wskazuje, że to nowe państwo ma wiele naturalnych cudów, które jeszcze nie zostały odkryte. Południowy Sudan to kraj, który ma wiele do zaoferowania i wiele do ochrony „- powiedział Matt Rice, dyrektor departamentu w rządzie Sudanu Południowego.
FFI korzysta z bogatego doświadczenia w pracy w krajach objętych konfliktami, aby pomóc rządowi Sudanu Południowego, który przywraca ochronę dzikiej przyrody, a także przyczynia się do rewitalizacji wybranych chronionych obszarów, szkoleniami i rozwojem pracowników parkowych, usług związanych z dziką przyrodą, rozwojem infrastruktury, dostarczaniem sprzętu, wspieraniem projektów badawczych, takich jak ten.Niumbaha (4)DeeAnn Reeder:
Nasze odkrycie, tego nowego gatunku nietoperzy, jest wskaźnikiem tego, jak różnorodna jest powierzchnia i jaka pozostaje praca. Zrozumienie i zachowanie różnorodności biologicznej jest pod wieloma względami kluczowe. Wiedza o tym, jakie gatunki są obecne na danym obszarze, pozwala na lepsze zarządzanie. Kiedy gatunki są zagubione, pojawiają się zmiany na poziomie ekosystemowym. Jestem przekonana, że ten obszar jest jednym z tych, na których musimy kontynuować badania„.

W chwili obecnej świadomym i oczywistym zagrożeniem dla niumbahy jest utrata siedlisk. Zagęszczenie siedlisk lub fragmentacja siedliska odgrywa tu zasadniczą rolę w odniesieniu do wielu gatunków nietoperzy, które spada na całym świecie. Jednak inne gatunki nietoperzy, które normalnie chronią się w jaskiniach, są mniej zagrożone przez takie działania ludzi.
Nietoperze tworzą 1/4 różnorodności ssaków na naszej planecie i są jedynymi ssakami, które mogą latać. Na kontynencie afrykańskim, Madagaskarze i sąsiadujących wyspach, występuje około 260 istniejących gatunków nietoperzy, co stanowi około 25% globalnej ilości gatunków nietoperzy.Niumbaha (5)Nietoperze są ważnym składnikiem zdrowia i stanu ekosystemu. Zajmują one krytyczną niszę, gatunki owadożerne będące pierwotnymi nocnymi drapieżnikami są podatne na zwiększone poziomy pestycydów, podczas gdy gatunki owocożerne mają kluczowe znaczenie dla regeneracji lasów. Wiele roślin jest uzależnionych od tych nocnych ssaków, zarówno pod kątem zapylania jak i rozsiewania nasion.
Nietoperze są bardzo podatne na zmiany środowiskowe, zwłaszcza Niumbaha superba. Wpływ siedlisk i zmian klimatycznych na ten gatunek nie jest znany, a skoro tak, to istnieje wiele spekulacji co do oddziaływań, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych.

Te oddziaływania na nietoperze mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo żywności i związek z ludzkimi chorobami odzwierzęcymi.
Najistotniejszym problemem jest to, że miejscowi ludzie niewiele wiedzą o populacji czy biologii tego gatunku. Także z perspektywy kulturowej postacie nietoperzy w większości afrykańskich kultur są związane z czarną, złą magią i są prześladowane.
Na terenach zachodniej, północnej i środkowej Afryki nietoperze są ścigane, poluje się na nie i zjada je, co połączyło się z zagrożeniem najbardziej śmiercionośnym wirusem – gorączką krwotoczną Ebola (EHF).Niumbaha (6)Choć polowania stanowią zagrożenie dla spadku ilości nietoperzy, fragmentacja siedliska jest z pewnością największym zagrożeniem dla niumbahy i innych gatunków.
Ponieważ nietoperze mają niskie współczynniki rozrodczości, populacje są bardzo podatne na zwiększoną śmiertelność. Istnieją naukowe obawy dotyczące stanu zachowania niumbahy, ponieważ wiele gatunków nietoperzy jest coraz bardziej dotkniętych różnymi działaniami ludzi, wynikającymi z niewiedzy, podejrzeń, zatruciami pestycydami, bezmyślnym zabijaniem, utratą siedlisk, nadmierną eksploatacją środowiska i eksterminacją ich jako szkodników.

Niumbaha jest nietoperzem owadożernym, co oznacza, że żywi się głównie owadami. Owadożerne nietoperze mają kluczowe znaczenie dla środowiska naturalnego, ponieważ pomagają w zwalczaniu szkodników, które w przeciwnym razie nie będą sukcesywnie eliminowane i będą dokonywać zniszczeń ogromnych obszarów upraw, drzew, roślin oraz będą dokonywać inwazji na obszary zamieszkałe przez ludzi. Owadożerne nietoperze są również bardzo ważne dla autochtonów, ponieważ pomagają utrzymać komary w ryzach, które zagrażają życiu ludzkiemu przez rozprzestrzenianie malarii, jednego z największych wirusów w Afryce.

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Kapelusz góralski – historia i wszystko o …

przez , 01.sie.2017, w Historia

Kapelusz góralski podhalańskiChłopi stali przy moście na Dunajcu i obserwowali rwącą wodę. Zastanawiali się, czy woda zerwie most, czy nie.
Nagle chłopi zobaczyli unoszący się na wodzie góralski kapelusz. Patrzą, a tu kapelusz stanął na prądzie, a za chwilę porusza się pod prąd.
I tak kilka razy. Jeden z nich zapytał:
- Coz to, cud?!
Na co drugi odpowiedział:
- Nie, to ino Franek Gąsienica. Pedzioł, że powódź, nie powódź, zaorać musi …

Kapelusz góralski nieodzownie kojarzy się z góralami i Podhalem. Podhale jest regionem kulturowym w południowej Polsce u północnego podnóża Tatr, w dorzeczu górnego Dunajca, zajmując środkową część Kotliny Podhala i wkracza w Tatry (Skalne Podhale i Niżne Podhale). Początki osadnictwa historycznego sięgają XIII wieku – przywilej Księcia Brodatego z 1234 roku (transumpt z 1251 roku) zezwala wojewodzie krakowskiemu Teodorowi Gryficie na osiedlenie kolonistów niemieckich, teutońskich Ślązaków:
in silva circa fluvios Ostrowsko, Dunaiecz et Dunaiecz niger, Rogoźnik, Lipietnicza, Słona, Ratainicha, Nedelsc, Stradoma, quantum est de sylva ipsius, dantes eciam sil his pactis et his condicionibus uti, quibus Theutonici Sleser ses in sylvis locati utuntur„.Górale podhalańscyBogata kultura ludowa rozwinęła się wśród wolnej od dawna społeczności góralskiej, która była zwolniona od powinności pańszczyźnianych, co miało związek z jej znaczną swobodą. Warunki klimatyczne oraz dostępność surowców i materiałów „na odzież” skutkowały wygenerowaniem specyficznego i charakterystycznego ubioru. Chyba najbardziej charakterystycznym elementem męskiego stroju góralskiego jest kapelusz, odgrywający w tej kulturze niemałe znaczenie, który swoim wyglądem ewoluował na przełomie dziejów. Kapelusz, który obecnie zdobi głowę górala, nijak nie przypominał tego z dawnych czasów. Nie jesteśmy w stanie odtworzyć nakrycia głowy z czasów początków osadnictwa ale możemy swobodnie cofnąć się w czasie o dwa, trzy wieki.

Noszenie kapelusza dla górala to honor, nie zdejmował go nawet w izbie – zdejmuje go tylko w kościele lub gdy umiera, bo choćby był żywo nagi to w kapeluszu być powinien.
Kapelusz góralski ewoluował na przestrzeni setek lat przede wszystkim pod względem rozmiaru. Zazwyczaj posiadał niską, półkolistą głowicę. Dawne miały szerokie rondo, tak zwane „skrzela”, przypominające meksykańskie sombrera. Zadaniem ich była ochrona przed deszczem, słońcem i wiatrem. Stare ryciny ukazują kapelusze ze skrzelami sięgającymi do ramion.
Zatem skoro miały chronić, to musiały być wykonane z mocnego, trwałego surowca. Najczęściej wykonywano je z sukna, a dopiero dużo później jako zamiennik pojawił się czarny filc, a swoim kształtem przystawały do okryć głowy całego łuku karpackiego.Kapelusze podhalańskieZrodziła się również potrzeba impregnowania kapelusza w najprostszej postaci, poprzez wcieranie zwierzęcego tłuszczu, na przykład smalcu. Tak zaimpregnowany kapelusz z czasem stawał się niezwykle trwały i służył bardzo długo. Napuszczony tłuszczem nie przepuszczał wody i niejednokrotnie służył jako czerpak do przenoszenia jej z potoku.
W literaturze spotyka się rozróżnianie na kapelusz parobski i kapelusz gazdowski. Wynika on z faktu, iż stateczni mężczyźni (gazdowie) nosili niegdyś kapelusze z rondem odgiętym na dół, natomiast kawalerowie (parobcy) zazwyczaj z zawadiacko wykrzywionymi do góry skrzelami i na bakier.
W latach 30-tych XX wieku w Zakopanem pojawiły się tak zwane „kłobuki”, czyli kapelusze o bardzo małych rondach, te które teraz są bardzo popularne wśród turystów.

Nosili je najczęściej bacowie, którzy przebywając na bacówkach nie potrzebowali już kapeluszy o tak szerokich skrzelach ale w związku z tradycją jakieś nakrycie głowy przystoiło. I właśnie dzięki bacom ten rodzaj kapelusza zawdzięcza swoją popularność i skojarzenia z góralami.
Nieodzownym elementem kapelusza góralskiego jest pasek (otok) w kolorze czarnym lub czerwonym z tak zwanymi kostkami (gwarowo), obecnie muszelkami – starodawnym wałaskim zwyczajem.
Pierwotnie na kapeluszach znajdowały się czerwone skórzane paski, amarantowe zielone lub niebieskie wstążki, a w przypadku starszych gazdów czarne, bądź pasek skóry nabijanej blaszkami.Górale podhalańscy 1877 rokZ czasem górale zaczęli ozdabiać je spiłowanymi kościami jeleni lub saren.
Gazdowie będący próżnymi, chcieli chwalić się swoim dobrobytem i stąd też pojawienie się tych specyficznych ozdób.
Oprócz kostek pojawiały się także ozdobne łańcuszki.
U górali spiskich zagościły w formie tak zwanych „koron bacowskich” – kilka złotych łańcuszków splątanych w jeden gruby przymocowany na kapeluszu na kształt korony.
Mógł też być obwiedziony tak zwanym „łańcuszkiem bakunowym” lub mosiężnym, który wykonywali górale specjalizujący się w wyrobie spinek do koszul. Ozdoba ta była o wiele starsza od kostek.

Muszelka, która zdobi kapelusz górala to Cypraea moneta (monetka) występująca w ciepłych morzach wybrzeży Afryki, Azji, Australii i Oceanii.
Skąd zatem pojawiły się na Podhalu?
Otóż muszelki te występowały również w okolicach Rijeki w Chorwacji. Ze względu na swój atrakcyjny wygląd jako ozdoba były tam poławiane i wędrowały w świat. W XIX wieku tereny Podhala znajdowały się pod zaborem austriackim, nic nie było, panowała galicyjska bieda. Górale zaczęli wędrować za chlebem docierając między innymi na Węgry i ówczesnej Dalmacji. Wykształcony u nich przez lata praktyki, kunszt wyrobu dobrego i cenionego płótna lnianego, wpłynął na wywożenie go, handel i wymianę, za granicą. Największe powodzenie miało w portach gdyż świetnie nadawało się do wyrobu żagli, więc gdy góral sprzedał płótno i zarobił sporo dutków, kupował coś na pamiątkę swej bytności w dalekim świecie.Różne typy kapeluszy podhalańskichByły to między innymi muszelki, które dla wygody transportu nawlekał na sznurek, a po powrocie na Podhale mocował ten sznurek do kapelusza, by inni widzieli jakie dziwy w świecie mają. Muszelki najczęściej nawlekano na sznurek lub rzemyk i oplatano kapelusz. Jednymi słowy, muszelki były walutą wymienną. Wałasi przyszywali także kostki do pasów i toreb uwydatniając w ten sposób swoje bogactwo.
W muszelki zaopatrywano się również w słowackim Kieżmarku i od wędrownych handlarzy (nazywanych Bośniakami) z południowych departamentów monarchii austro-węgierskiej.
Nie ma ustalonej liczby kostek – jest ona zależna od wielkości kapelusza, średnio na obwodzie znajduje się ich około 50-ciu.

Górale z dawien dawna lubili chwalić się tym co mają, zatem najlepszym wyeksponowaniem „tego”, było upięcie do kapelusza żeby wszyscy we wsi widzieli. Skoro baca miał upięte kostki, wniosek był jeden – trudni się kupiectwem i wędruje po świecie. Zatem rola kostek nie tylko sprowadzała się do ozdoby ale również pomagała określić status społeczny.
Kapelusz górala podhalańskiego różnił się od innych góralskich, mówił dużo o człowieku w tamtych czasach. Kapelusz podhalański występujący w obecnej formie był najmodniejszy.
Górale spiscy nosili kapelusze z wygiętymi do góry skrzelami, pofalowanymi, powyginanymi z paskiem materiałowym i rzadko kiedy z kostkami, za sprawą naleciałości trendów węgierskich (również inny krój portek, inna parzenica).Dodatki do kapelusza góralskiegoModyfikacje te działy się za sprawą mody podpatrzonej u wyższych sfer – powstał nowy rodzaj kapelusza zwany bikornem (taki jaki nosił Napoleon Bonaparte). Kolejna modyfikacja doprowadziła do postania trikorna (jak u kapitana Jacka Sparrow’a).
Kolejnym ozdobnym elementem, który pojawił się przy kapeluszu góralskim jest pióro. Górale zawsze „coś” nosili za paskiem kapelusza. Pierwotnie były to gałązki (świerku, jodły) z reguły o kształcie krzyża. Z takimi kawalerzy przychodzili po pasterce do domu dziewczyny na tak zwane „podłazy”. Po złożeniu bożonarodzeniowo-noworocznych życzeń i posypaniu domowników owsem „na urodzaj”, kawaler wyciągał zza kostek kapelusza ową gałązkę – „podłaźnicke” i zatykał ją za framugą drzwi tej izby, w której mieszkała ukochana dziewczyna.

Zatykano też pióra (kogucie, bażancie, jastrzębie), kistki (puchu, sierści), zioła które dawały dziewczyny ulubionym chłopakom, a tak zwani „polowace” wyruszający do lasu w poszukiwaniu zwierzyny, przytwierdzali doń trofea. Warto zaznaczyć, że konkretne ozdoby miały swoje osobliwe znaczenie i nie pojawiały się na kapeluszu przypadkowo.
Gdy udało się upolować orła, to z dumą zatykano za pasek orle pióra, najlepiej duże, długie. Tym sposobem pióro zagościło na stałe u boku kapelusza. Z czasem nabrało też ono swojego znaczenia. Ponieważ orzeł zawsze był kojarzony z wolnością, pióro oznaczało, że jego posiadacz jest człowiekiem wolnym, mającym w sercu góralską ślebodę, stan kawalerski lub mimo stanu małżeńskiego człowieka pozostającego na zawsze wolnego duchem.Górale podhalańscy (1)Przyjęło się, że pióro młody pan traci w momencie zaślubin (podobnie jak wianek u dziewczyn), na znak utraconej wolności – czyli „ma już z głowy”.
Zwyczajowo młody pan nie może wystąpić na ślubie bez pióra będącego najważniejszym znakiem wolnego mężczyzny. Pióro, podobnie jak panieński wianek podczas obrzędu oczepin, jest publicznie odpinane z kapelusza w momencie, kiedy młody pan wykupi swój kapelusz z rąk druhen, wcześniej podstępem mu go zabranego. Odpięcie pióra, czyli wyrzeczenie się stanu kawalerskiego, jest konieczne aby świeżo upieczony mąż mógł oficjalnie zatańczyć ze swoją, dopiero co oczepioną małżonką. Przed rozpoczęciem tego tańca solowego młody pan zwyczajowo śpiewa sobie taki czterowiersz:
Juzek się ozynił, juzek się ochłopiył;
Juzek se na wieki piórecko utopiył„.

Dodatek do piór stanowi kistka – biały puch z pulki (indyczki), który wraz z piórem (lotką) umieszczany może być w ozdobnej metalowej pochwie (tutce), upiętej przy główce kapelusza. Taki zestaw piór stosuje się najczęściej podczas najważniejszych uroczystości rodzinnych i kościelnych. Jest jeden wyjątek wykluczający przyozdabiania kapelusza – stanowił go tylko okres adwentu i Wielkiego Postu.
Różnił się również kapelusz noszony na co dzień od tego odświętnego. Tylko biedni górale mieli jeden – do pola i do kościoła. Kapelusz codzienny z reguły nie posiadał kostek ani piór, w nim wykonywano wszystkie prace i z reguły był sfatygowany. Z kolei kapelusz odświętny, paradny (do kościoła, na chrzciny, wesela itp.) miał równą linię skrzel, piękne kostki i okazałe pióro. Analogicznie postępowano z innymi częściami ubrania – stare i połatane były do roboty przy chałupie, a na specjalne okazje wyciągano z kufra czyste i z pięknymi parzenicami.Górale i góralki podhalańscyGórale od zawsze przywiązywali wagę do stroju, bo ten był ich identyfikatorem.
ORYGINALNE KAPELUSZE DLA GÓRALI PODHALAŃSKICH SĄ WYRABIANE PRZEZ FACHOWCÓW – RZEMIEŚLNIKÓW TYLKO (!) W NOWYM TARGU.
Zakup kapelusza jest celebrą. Jedzie się do Nowego Targu, wybiera, przymierza, targuje …

Kapelusza góralskiego używa się też powszechnie do zbierania ofiary podczas polowych mszy świętych, na przykład w trakcie odpustu w Sanktuarium Matki Boskiej Ludźmierskiej Królowej Podhala w Ludźmierzu.
Górale coraz częściej zapominają o kapeluszu…
Ale za to przyjezdni chętnie paradują w tych kupionych na straganach, nieoryginalnych, ceperskich kapeluszach, myśląc że kupili oryginalny (podobnie jak wyciąga się z ceprów dutki na inne wyroby i rzemiosło „góralskie”).
I jeszcze na koniec rozwianie często powielanego mitu z czasów Sabały – w kapeluszu nigdy nie gotowano w górach strawy, wspominanej często, tak zwanej „bryjki”.

Komentowanie nie jest możliwe :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...