Deszcz meteorytów nad Pułtuskiem

przez , 01.sie.2014, w Galimatias

Spadek meteorytów30 stycznia 1868 r. mieszkańcy Pułtuska i okolicznych miejscowości zadrżeli z przerażenia. O godzinie 19.00 ich oczom ukazała się ognista kula przypominająca rakietę, jak gdyby jasna gwiazda ciągnąca za sobą ogon rozbryzgujący iskrami, kierowała się po nieboskłonie z południowego-zachodu na wschód. Ognista kula zniżała się i powiększała rozsiewając niebieskawe światło tak intensywne, że ich oczy nie mogły nań patrzeć. Gdy ognista kula znikła, oczom ukazał się widok spadających na ziemię kilku gwiazd. W miejscu gdzie kula zgasła wznosiła się biała, zygzakowata chmura, którą rozwiał wiatr. W 20 sekund po zgaśnięciu światła usłyszeli silną i przewlekłą detonację, która zakończyła się serią odgłosów przypominających gęsty ogień karabinowy. Dźwięki te trwały około pół minuty. Mieszkańcy znajdujący się w domach słyszeli dźwięk przypominający buzowanie ognia w piecu. Mieszkańcy wsi położonych nad Narwią słyszeli gwizd lecących w powietrzu kamieni, a potem dźwięk kamieni uderzających o lód na rzece. Kamienie bombardowały dachy domostw. Na drugi dzień mieszkańcy odnajdywali bardzo wiele okazów „kamieni z nieba”. Jeden z mieszkańców Pułtuska tak relacjonował to wydarzenie: „Ukazało się tak straszne światło, że trudno było nie stracić przytomności. Niektóre z kobiet będących wówczas na ulicy poupadały na ziemię, a nawet w domach były podobne wypadki. Trwało to szczęściem nie więcej niż 4-5 sekund”. To największe sensacyjne zjawisko XIX w., prócz terenu Królestwa Polskiego, było widoczne na bardzo dużym obszarze Europy. Obserwowano je od Gdańska po Kowno, Grodno, Kraków, Pragę, Wiedeń, a nawet w Dorpacie. Deszcz meteorytów rozsiał się na powierzchni około 130 km2. Trzy dni po tym wydarzeniu warszawska Szkoła Główna oddelegowała na miejsce spadku meteorytu swoich pracowników.K.OSY (czasopismo ilustrowane tygodniowe) Nr 137 z 1 lutego 1868 rW broszurze wydanej 12 maja 1868 r. przez Szkołę Główną, która została rozesłana wraz z okazami do uniwersytetów, wyższych zakładów naukowych oraz wielu liczących się ośrodków i towarzystw naukowych w Europie można było przeczytać: „30 stycznia o godz. 19.00 przy temperaturze powietrza -6′R i ciśnieniu barometrycznym 753 mm, przy niebie czystym od południa i tylko paru przesuwających się z zachodu na wschód chmurach, ukazała się na horyzoncie Warszawy jasna kula ognista i w tym samym dniu w odległości 77 km od Warszawy w kierunku północno-wschodnim spadły z tej kuli rozsiewając się po powierzchni ziemi bardzo liczne meteoryty. Zebrane w różnych miejscowościach Królestwa Polskiego dane, w szczególności pochodzące od pewnej liczby osób, które powyższe zjawisko obserwowały, pozwoliły na następujące przedstawienie jego charakteru i przebiegu: W Warszawie bolid został zauważony po raz pierwszy w kierunku południowo-zachodnim, obok głowy gwiazdozbioru Andromedy.Wydawał się gwiazdą pierwszej wielkości gwiazdowej, lecz wielkość jego bardzo prędko wzrastała i przy przekraczaniu południka warszawskiego obserwowana średnica kuli wynosiła 15′-20′. Po przelocie kilku stopni zaczął zostawiać za sobą ślad bladego światła, którego największa długość podczas trwania zjawiska wynosiła 9 stopni, a szerokość 2 stopnie. Światło tej kuli podobne było początkowo do światła gwiazd spadających, lecz w miarę wzrostu wymiarów kuli kolor jej zmieniał się, stając się naprzód zielono-niebieskawy, a następnie koloru ciemnokrwistej czerwieni. Intensywność tego światła przekraczała w chwilę po jego ukazaniu się blask Księżyca w I kwadrze, osiągając swe maksimum na południku Warszawy. Światło to trwało 3-4 sek. W momencie swojego maksimum jasność bolidu o zielononiebieskim kolorze była tak jaskrawa, że mieszkańcy Warszawy wybiegali ze swych domów i zatrzymywali się na ulicach, biorąc te jasność, której odbicie oświetlało cały horyzont nieba, za łunę olbrzymiego pożaru. Światło to odznaczało się szczególnym falowaniem (oscylacją), które można było przypisać tryskającym z rozgrzanego globu iskrom. Całość zjawiska w Warszawie przedstawiała się na firmamencie nieba w postaci kuli ognistej lecącej od głowy Andromedy przez gwiazdozbiory Kasjopei, Cefeusza i  Smoka do gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy, kuli wlokącej za sobą białawy wygięty ogon, którego wklęsłość skierowana była ku horyzontowi (…). Trudno byłoby w braku dostatecznie ścisłych danych określić dokładnie wysokość bolidu podczas jego lotu w atmosferze. Zestawiając jednak całość obserwacji od pierwszego jego ukazania się, w odniesieniu do różnych lokalnych południków na terenie Królestwa Polskiego, można przyjąć, że meteoryt wszedł do atmosfery w zenicie miasta Strykowa, na linii łączącej Łowicz i Zgierz. Z obserwacji w Warszawie, a głównie w Gdańsku i Wrocławiu można przypuścić z pewnym prawdopodobieństwem, że punkt, gdzie wszedł on do atmosfery, znajdował się na wysokości 23,5 mil geograficznych (174 km), że przeciął przestrzeń pod kątem 45 stopni do horyzontu i zgasł ponad wsią Gostków na wysokości 2,5 mil geograficznych (18,5 km). Długość jego toru w atmosferze może być oceniona na około 29,6 mil, a ponieważ ciąg trwania zjawiska wynosił 4,5′, prędkość meteorytu powinna była wynosić 6,6 mil geograficznych na sekundę (49 km/s)„.

Ponieważ rozerwanie bolidu nastąpiło na dużej wysokości, mieszkańcom dość odległych od siebie miejscowości wydawało się, że miało to miejsce nad ich głowami. Po eksplozji odłamki meteorytu kontynuowały lot rozsiewając się na obszarze elipsy o wymiarach około 18×9 km. W południowej części elipsy, w okolicach wsi Obryte spadła gęsto wielka ilość drobnych odłamków o masie do 100 gram w odległości 10-15 m jeden od drugiego. Na północ znajdowano większe fragmenty bardziej oddalone od siebie. Odłamki znajdowane w najdalej wysuniętych miejscowościach elipsy, w Rzewnie i Borutach, można zaliczyć do dużych meteorytów. Ogólną wagę meteorytu przechowywanego w zbiorach świata obliczono na około 280 kg, natomiast jego pierwotna masę, która wtargnęła w atmosferę Ziemi oceniono na kilkadziesiąt ton. Meteoryty pułtuskie są eksponowane w większości muzeów mineralogicznych i geologicznych na świcie. Stało się tak m.in. za sprawą wiedeńskiego dostawcy wzorcowych minerałów i skał Kranza, który w niedługim czasie po spadku meteorytu pojawił się w Pułtusku wykupując od miejscowych większość znalezionych fragmentów, a że meteoryt wzbudził w sferach naukowych duże zainteresowanie, był od niego masowo wykupowany przez znane muzea i placówki naukowe. Najciekawsze i najliczniejsze jego okazy znajdują się w kolekcjach Polskiej Akademii Umiejętności, PAN w Krakowie i Muzeum Ziemi w Warszawie. Największy okaz o wadze 9,09 kg znajduje się w British Museum w Londynie, a drugi o masie 8,10 kg w Muzeum Ziemi w Warszawie. Meteoryt Pułtusk będący meteorytem kamiennym zaliczany jest do chondrytów. Te najpowszechniejsze wśród meteorytów (85% zaobserwowanych spadków) zbudowane z zakrzepłych kulek, które to są kulistymi agregatami krzemianów tkwiącymi w szkliwie plagioklazowym o wieku 4,5 mld lat. Zawierają one zapis najwcześniejszych wydarzeń formowania się Układu Słonecznego i uważane są za pramaterię słoneczną.

(źródła: M.Żbik „Tajemnice kamieni z nieba”, A.Manecki „Meteory,meteoryty,pramateria słoneczna i kosmiczne technologie”)

:, , , , , , , , , , , , ,

Komentowanie nieaktywne.

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...